Tatuś bohater. Sam odebrał poród

Niejeden ojciec w takiej sytuacji wpadłby w panikę na widok cierpiącej porodowe katusze żony! Ale Jacek Maroń (43 l.) z Sędziszowa Małopolskiego na Podkarpaciu zachował zimną krew. Jak prawdziwy bohater przyjął poród, który zaskoczył jego żonę w mieszkaniu. Mały Wiktorek urodził się zdrowy

Rodzina nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Małżonkowie byli przekonani, że ich maleństwo urodzi się w szpitalu. Choć planowali poród rodzinny, do głowy im nie przyszło, że tatuś będzie sam musiał się wcielić w rolę położnika.

Wszystko zaczęło się rano. Małżonkowie zjedli śniadanie i wyprawili córkę Emilkę (10 l.) do szkoły. Nagle pani Iwona (32 l.) poczuła, że nadchodzi ten moment. Zdenerwowany mężczyzna wykręcił nr 999 i wezwał karetkę. Małżonkowie sądzili, że zdąży dojechać. Kobieta zrobiła zaledwie kilka kroków i osunęła się na dywan w salonie. Dzieciątko nie zamierzało czekać. – Jacek, rób coś! Rodzę! – krzyknęła z przerażeniem mama.

Mąż znów zadzwonił na pogotowie. Na szczęście zgłoszenie odebrała Krystyna Niwa, dyspozytorka ZOZ w Ropczycach, która miała praktykę w przyjmowaniu porodów. Pani ratownik na odległość instruowała mężczyznę, jak ma postępować. Dzięki telefonicznej telekonferencji, wszystko odbyło się sprawnie i bez komplikacji. Mały Wiktorek urodził się cały i zdrowy. Po chwili malcem i mamą zajęła się załoga przybyłej na miejsce karetki. – Wcale nie czuję się bohaterem. Człowiek w takiej chwili działa jak automat. Musiałem ratować żonę i synka. Dużą pomocą były wskazówki pani ratownik, inaczej nie wiedziałbym, od czego zacząć – skromnie mówi zadowolony tatuś. Dumy z męża nie kryje pani Iwona. – Spisał się na medal. Gdyby nie on nie wiem, jak by się to skończyło – dodaje szczęśliwa mama, przytulając do piersi małego Wiktorka.

 

 

Źródło: http://fakt.onet.pl/ojciec-sam-odebral-porod-w-mieszkaniu-w-sedziszowie-malopolskim,artykuly,433874,1.html


Dodaj komentarz