Mężczyzna z Bełchatowa trzy razy znalazł na ulicy pieniądze i trzy razy je oddał

Nie kusiło mnie nawet, żeby zabrać. Przecież ktoś może tych pieniędzy potrzebować. Wierzę, że dobro wraca i sam się o tym przekonałem. Ja też kiedyś zgubiłem dokumenty i dużą sumę pieniędzy. Uczciwy człowiek odszukał mnie i przyniósł – mówi Arkadiusz Kaleta.

Jak to było?

Kiedyś znalazłem torbę, była w niej gotówka – 500 zł. Na szczęście były tam też dokumenty, dzięki którym odnalazłem właściciela. Zawiozłem mu zgubę do domu – opowiada Kaleta w wywiadzie dla fakt.pl

Za drugim razem wręcz prowadził pościg przez miasto, żeby oddać 150 zł.

Chciałem wziąć pieniądze z bankomatu. Wyjąłem kartę, stanąłem przed maszyną i… konsternacja. Jeszce nie włożyłem karty, a już pieniądze czekają w podajniku. W pierwszej chwili oniemiałem, ale zaraz skojarzyłem, że na parkingu obok jakaś kobieta wsiadła do samochodu i odjechała. Pieniądze należały do niej. Chwyciłem banknoty i autem pojechałem za nią. Początkowo nie reagowała na moje sygnały albo obawiała się zatrzymać. A ja trąbiłem, mrugałem światłami i machałem do niej, żeby przystanęła. Wreszcie się udało. Była zaskoczona i… przekonana, że wypłacone pieniądze ma w torebce – relacjonuje pan Arkadiusz.

30 kwietnia po pracy, w drodze do domu, wjechał na stację benzynową przy ul. Lipowej w Bełchatowie. Było późno, około godz. 23., mokro, po deszczu.

Chciałem kupić coś do picia. Zaparkowałem na stacji i przechodziłem obok myjni. W oczy wpadł mi plik banknotów leżący przy krawężniku. Pieniądze były luzem, bez portfela. – Podniosłem, przeliczyłem i pomyślałem, że jeśli nie ma żadnego adresu ani dokumentu, to najlepiej będzie oddać policji – mówi mężczyzna. Jak pomyślał, tak zrobił.

Dla jednego nawet sto złotych to może być nic, a dla innego to duża kwota. Ktoś może potrzebować na życie, na leki. To prawdziwa satysfakcja, kiedy oddajesz komuś zgubę i widzisz w jego oczach radość. Taki już mam charakter. Mam pracę, na moje potrzeby mi wystarcza. I wierzę, że jeśli ja będę uczciwy, to kiedy mnie się coś takiego przytrafi, znajdzie się ktoś podobny i odda mi zgubę. – kontynuuje Kaleta

Przypadek pana Arkadiusza nie jest pierwszym, o którym wie policja. W galerii handlowej ktoś zgubił 9 tys. zł. Znalazca przyniósł je na komendę i udało się odszukać właściciela. Innym razem kobieta zobaczyła na ulicy na torbę z dużą kwotą pieniędzy. Zguba wróciła do właściciela. – Ale żeby jeden człowiek trzy razy oddał znalezione pieniądze? Tego jeszcze w Bełchatowie nie mieliśmy – mówi Ewelina Maciejewska z policji w Bełchatowie.

Osoba, która zgubiła gotówkę proszona jest o zgłoszenie się do komendy policji w Bełchatowie. Jeśli zainteresowany powie jaka to jest kwota i w jakich banknotach, wydamy całą kwotę. – informuje Maciejewska.

 

Źródło: fakt.pl


Dodaj komentarz