77-latka o własnych siłach zdobyła Morskie Oko, zawstydzając podróżujących bryczkami

Od wielu lat trwa debata na temat złego traktowania koni w polskich górach. Zwierzęta są wykorzystywane do przewożenia turystów, w celach zarobkowych. Często jednak warunki, w jakich muszą pracować, są dramatyczne. Dorożki bardzo często są przepełnione, a konie pracują niezależnie od pogody – czy na zewnątrz jest 30, czy -30 stopni. Niejednokrotnie zdarzało się, że zwierzę padło podczas tak katorżniczej pracy. Obrońcy praw zwierząt od dawna apelują do władz, żeby zakazać wykorzystywania koni do transportu turystów. Wciąż jednak bezskutecznie.

Okazuje się, że zdobycie Morskiego Oka nie jest jednak problemem dla 77-latki, która w przeszłości przeszła dwie poważne operacje. Jej wnuczka Anita postanowiła opisać całą historię, by „dać przykład ludziom leniwym, że wszystko się da”. Anita pisze, że staruszka sama i weszła, i zeszła z Morskiego Oka, podpierając się parasolką. „Przez całą drogę ani razu nie pozwoliła się wziąć pod rękę, żeby jej pomoc i ani razu nie chciała zawrócić” – opisuje wnuczka. W tym czasie obie kobiety były mijane przez dorożki, które w sezonie wakacyjnym kursują niemal jedna za drugą.

„Ci bez serca ludzie siedzący na tej naczepie cieszyli się, że jadą sobie wozem. I mało tego byli bardzo bezczelni, bo gdy ich mijaliśmy, mówiłam: „Spacerkiem sobie iść, a nie konie męczyć”. To na to mi odpowiadali, że wiek nie ten. Powiedziałam, że z przodu idzie moja babcia – 77 lat, która miała dwie poważne operacje, a pani się zaśmiała i powiedziała, że im zazdrościmy, że jadą” – pisze zszokowana wnuczka.

Jak pisze kobieta, jej 77-letnia babcia w Zakopanem była po raz pierwszy. Wejście nad Morskie Oko zajęło jej 3,5 godziny. „Nawet moja babcia zrozumiała, o co chodzi z tymi końmi. Była pierwszy raz w Zakopanem. No i jadąc tam myślała, jak wiele innych osób, że konie od zawsze pracują ciężko na wsi i w mieście. A później zobaczyła, jaka to trasa i ile osób różnej wagi wsiada, i jak te konie się męczą, pocą, i im aż im żyły wychodzą, i mają pianę na pyskach” – opisuje.

Anita twierdzi, że jej babcia powinna być wzorem dla młodszych od niej osób, które z czystego wygodnictwa wybierają podróż bryczką. „Powinni się wstydzić swojego lenistwa i nakręcania tej maszynki pieniędzy. Bo tak naprawdę kręci się to dzięki takim leniwym ludziom. Gdyby nie oni – to nie byłoby tego” – podsumowuje.

 

 

Źródło: rmf.fm

Foto: Facebook/ Kampania przeciwko transportowi i ubojowi koni


Dodaj komentarz