fbpx

Alena i Blant wybudzają dzieci ze śpiączki. Niesamowita kobieta i jej pies

Choć coraz częściej słyszymy o tym, ze nasi mniejsi przyjaciele potrafią wyczuć chorobę, przewidzieć pewne zdarzenia, podchodzimy do tego z lekkim dystansem. Wydaje nam się niewiarygodne, że tam, gdzie zawodzi medycyna, pies może okazać się najlepszym lekarstwem.

Historia Aleny Beszter oraz jej podopiecznego Blanta, nie tylko chwyta za serce, lecz jest także przykładem wspaniałej współpracy między człowiekiem a zwierzęciem. Nie narodziła się ona od razu. Początkowo Alena miała zupełnie inną rolę w swoim życiu:

  • Miałam wysokie stanowisko w banku, bardzo dużo stresów w pracy, więc zachorowałam na nowotwór. Nie mieliśmy wtedy z moim mężem żadnego zwierzęcia (…). Tęskniłam za moim kotem, który odszedł po 18 latach, ale mąż miał alergię na koty.

Jak się okazało gorszy stan zdrowia wcale nie zwiastował końca, lecz zupełnie nowy, lepszy początek. Podczas pobytu w szpitalu Alena podjęła próbę rozmowy z mężem na temat posiadania psa. Mąż, przejęty stanem zdrowia żony, obiecał, że jeśli wyniki okażą się dobre, wówczas przygarną czworonoga. Kobieta wyszukała rasę, która będzie idealna pod kątem dogoterapii i otworzyła tym samym worek pełen szczęścia nie tylko dla rodziny, ale także dla innych.

– Wielokrotnie widziałam i sama doświadczyłam cudownej, uzdrawiającej mocy zwierząt. Po pobiciu kot ostrzegł mnie przed atakiem epilepsji – zachowywał się bardzo dziwnie, biegał jak szalony, więc domyśliłam się, że może chodzić o mnie. Zamiast iść pod prysznic, położyłam się na łóżku, włożyłam sobie do ust zwinięty ręcznik. Atak przyszedł i myślę, że mój kot mnie wtedy uratował­  – przypomina Alena.

Współpraca zbudowana na solidnych fundamentach zbiera swoje żniwo w wielu miejscach. Alena i Blant prowadzą wolontaryjną działalność w Stowarzyszeniu Zwierzęta Ludziom, pomagają w Klinice Budzik przy Centrum Zdrowia Dziecka, w Centrum Zdrowia Dziecka na Oddziale Onkologii czy chociażby w  Szpitalu Psychiatrycznym w Drewnicy, gdzie spotykają się z dorosłymi chorymi na depresję czy cierpiącymi na Alzheimer.

Historia pokazuje jak wielkim wsparciem może być zwierzę dla człowieka oraz jak wielkie partnerstwo może się zawiązać w trakcie tej współpracy. Nie chodzi wszak tylko o samopoczucie ludzkie, lecz także o to, aby pies czuł się jak najbardziej komfortowo. Właśnie dlatego Alena tak dba o swojego partnera i zaznacza, że:

  • (…)\to nie jest tak, że piesek sobie przychodzi i każdy piesek może.  Ten piesek jest niesamowicie  wyszkolony, a jego przewodnik też musi mieć certyfikat, wiele ukończonych kursów. Trenujemy codziennie, jeździmy na szkolenia. Pies zaś może pracować 6-8 godzin tygodniowo. Jedna godzina to dla niego jak ośmiogodzinny dzień pracy dla człowieka – tak dużo dostaje bodźców.

Przykład ten pokazuje, z jednej strony, że nigdy nie można się poddawać, zaś z drugiej uczy pokory i bohaterskiej postawy wobec tych słabszych, tych, którzy tak samo pragną ciepła, zdrowia i dla których spotkanie z psem-psychologiem może otworzyć furtkę, aby ten stan osiągnąć.

 

Źródło: weekend.gazeta.pl

Opracowanie: Marcin Kozak

Foto: Radio dla Ciebie oraz archiwum prywatne Aleny Beszter

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz