Niezwykły człowiek Dick Proenneke – przez 30 lat sam na pustkowiu Alaski

W 1968, wówczas 52-letni Dick Proenneke (czytaj: “prineki”), wyprowadził się sam w środek alaskańskiej dziczy i żył tam przez 30 lat.

Ten były mechanik i operator ciężkiego sprzętu znalazł sobie miejsce nadbrzeżne w okolicy znanej obecnie jako Park Narodowy Lake Clark, i zaczął budować chatkę o wymiarach 4 x 5 metrów, używając jedynie prostych narzędzi, oraz dostępnych w pobliżu materiałów, takich jak drzewa, kamienie, mech, oraz – oczywiście – swojej wiedzy specjalistycznej.

Nagrał proces budowy swoją niewielką kamerą na statywie, dokumentując także miejscową dziką przyrodę. Nie miał prądu, bieżącej wody, telefonu, ani Wi-Fi, i polegał na swoich znajomych, którzy co parę tygodni dostarczali mu zapasy.

W miejscu, w którym niewielu zdołałoby przetrwać, Dick prosperował. Zawsze był czymś zajęty, w ciągu roku wędrując tysiące mil w dziczy wokół swojej chatki. Nie był jednak zgorzkniałym samotnikiem, jak możnaby pomyśleć na podstawie jego stylu życia, zawsze z radością odpowiadał na wszelkie listy, jakie dostawał.

Dick opuścił Alaskę w 1999, by mieszkać w Kalifornii ze swoim bratem, gdy wiek uniemożliwił mu dalsze życie na osobności. Odszedł w 2003 roku.

Czego może nas nauczyć Dick Proenneke

Choć nie ma go już wśród nas, możemy się wiele od niego nauczyć, a przede wszystkim tego, że szczęście nie rodzi się z bogactwa, a z najprostszych rzeczy w życiu. W swojej książce, zatytułowanej “One Man’s Wilderness”, napisał:

“Przekonałem się, że najprostsze rzeczy przynoszą mi najwięcej radości. Nic mnie to też nie kosztuje. One po prostu działają na moje zmysły. Czy kiedykolwiek zebrałeś bardzo duże jagody na spacerze w letnim deszczu przez topolowy gaj, otwarty niczym park, i zobaczyłeś niebieskie niebo nad połyskująco złotymi liśćmi? Czy zdarzyło ci się nałożyć suche wełniane skarpetki po tym, jak już zdjąłeś te przemoczone? Wejść do środka z mrozu i zadrżeć od ciepła płynącego z kominka? Świat jest pełen takich rzeczy.”

Proenneke często pisał w swoich dziennikach o rzeczach, które widział i robił, co pozwoliło mu jeszcze lepiej docenić ziemię, na której mieszkał. Zwykłe zapisywanie rzeczy na kartce papieru może sprawić, że będziemy szczęśliwsi. Psycholodzy badali to zjawisko, i odkryli, że ludzie, którzy regularnie spisują różne rzeczy czują większą wdzięczność i wykazują więcej optymizmu i satysfakcji ze swojego życia.

Według dzisiejszych standardów, Proenneke posiadał bardzo niewiele materialnych rzeczy, mimo to był niezwykle wdzięczny za wszystko, co posiadał, co miało ogromny wpływ na jego nastawienie do życia.

“Potrzeby? Wydaje mi się, że jest to coś, z czym zmaga się wiele osób. Chcą coraz to więcej rzeczy, aż wkrótce zaczynają polegać właśnie na nich, a nie na ludziach wokół… Zastanawiam się, ile niepotrzebnych przedmiotów można by się pozbyć z przeciętnego amerykańskiego domu, zadając jedno proste pytanie: “Czy naprawdę tego potrzebuję?” Zdaje się, że większość z tego dodatkowego wyposażenia sprowadza się do wygody lub oszczędności czasu.”

Możemy się także wiele od niego nauczyć, jeśli chodzi o ratowanie naszej planety, i szanowanie otaczającego nas środowiska. Jak sam wspominał, kiedyś był “nadgorliwym” myśliwym, jednak jego poglądy zmieniły się, jak tylko wyprowadził się na Alaskę. Zaczął odczuwać wstręt do zwyczaju myśliwych, którzy zabierają tylko najlepsze skrawki mięsa ze zwierząt, które zabijają, często więc zabierał tak pozostawione przez łowców truchła, by się nie zmarnowały. Sam nigdy nie zabijał większej zwierzyny, uznając, że było to “zbyt dużo mięsa jak dla jednego człowieka”.

W społeczeństwie, w którym króluje nadmiar i produkcja olbrzymich ilości odpadów każdego dnia, możemy się wiele nauczyć od tego prostego mężczyzny, który zawsze brał tylko to, co potrzebował – ni mniej, ni więcej.

 

Jego legenda żyje do dziś

Proenneke zyskał sławę za swój odmienny styl życia, a wielu nadal o nim pamięta długo po jego śmierci. W 1973 jego przyjaciel na podstawie zapisków z dziennika Proenneke stworzył książkę, zatytułowaną “One Man’s Wilderness: An Alaskan Odyssey”, i od tamtej pory jego domowe nagrania przerobiono na cztery godzinne filmy dokumentalne, które pokazują jego zdolności przetrwania w dziczy.

Po przeprowadzce do Kalifornii pod koniec swojego życia, Dick podarował swoją chatkę Służbie Parków Narodowych, dzięki czemu turyści Parku Narodowego Lake Clark mogą ją teraz odwiedzać każdego lata.

 

Źródło: theheartysoul.com

Tłumaczenie: Aleksandra Kotlęga

Dodaj komentarz