fbpx
Festiwal Wibracje

Czuły masaż dla zablokowanych. „Lomi Lomi Nui jest jak dotyk matki”

Masaż Lomi Lomi Nui wywodzi się z filozofii huny. Obejmuje nie tylko masaż fizyczny, ale również ceremonię wyrażania intencji oraz praktykę odpuszczania. Każda sesja obfituje we wzruszenia, stając się często bramą ku „nowemu”.

 

Masaż Lomi Nui łączy filozofię huny, czyli starożytnej wiedzy polinezyjskich kahunów z tańcem hula ora pracą poprzez ciało. W Lomi Lomi Nui masujący pełni rolę przewodnika i holistycznego terapeuty. Pomaga masowanej osobie zintegrować przeszłość i przyszłość w atmosferze bezpieczeństwa. Osoba masowana leży nago na gumowej macie, a masażysta wykonuje koliste ruchy, które przypominają rytualny taniec lub medytację w ruchu. Masażysta osadza się nisko na kolanach i delikatnie kołysze biodrami – ruch ten symbolizuje połączenie z Matką Ziemią. Podczas praktyki powtarza również słowa polinezyjskiej modlitwy, które nadają dotykowi mistycznego wymiaru.

– Niektórzy mówią, że ten dotyk jest jak fale oceanu, ja widzę w nim ruchy żółwia oceanicznego, który w majestatyczny sposób rozgarnia wodę swoimi wielkimi płetwami – wyznała Joanna Przybyła, masażystka.

Lomi Lomi Nui to intensywna praca mięśniowo- powięziowa. Polega na wykonywaniu takich ruchów, które pomogą osobie masowanej poczuć rozluźnienie całego ciała. Masażysta dotyka dłońmi i przedramionami duże partie mięśni, pracuje również na stawach. Jest to zwykle jeden podstawowy ruch, ale w różnych konfiguracjach. Wszystko odbywa się z szacunkiem do cielesnych granic klienta.

-Chcę, by osoba masowana czuła się bezpieczna, zrelaksowana i otoczona miłością – to esencja ceremonii Lomi Nui – dodała masażystka.

Tył ciała symbolizuje przyszłość, a przód przeszłość. Bardzo często to właśnie z tą częścią ciała kobiety mają największy problem. Zdaniem Joanny Przybyły oznacza to brak akceptacji przeszłości, a niejednokrotnie wstyd czy poczucie winy. Jej zdaniem dopiero, gdy przeszłość jest w pełni przyjęta, można całkowicie otworzyć się na to, co nadejdzie. Zatem podczas dwugodzinnej sesji masażu chodzi o swoiste „poddanie się” dotykowi i odpuszczenie kontroli.

– To uczy tego, jak zaufać drugiej osobie na tyle, by przestać kontrolować to, co robi z naszym ciałem. Im bardziej odpuścimy tę kontrolę, tym więcej skorzystamy. Ale kiedy czuję, że ciało wyhamowuje, że nie ma jeszcze tego pełnego poddania, traktuję to z szacunkiem. Widocznie nie jest jeszcze na to gotowe, ale może ta lekkość za jakiś czas się pojawi – mówi Joanna Przybyła.

Fizyczne i psychiczne korzyści z masażu można odczuć już po pierwszej sesji. Często jest to silne doświadczenie, które pomaga zintegrować emocje z ciałem – umiejscowić je, poczuć i uwolnić napięcia. I choć nie jest powiedziane, że najlepsze efekty osiąga się po regularnym masażu, wielu klientów wraca.

– Kobiety mówią, że nigdy nie okazały sobie tyle czułości, ile dostały ode mnie. Mężczyźni wyznają, że nie pamiętają, by ich matka była dla nich kiedykolwiek tak dobra jak ja – wyjaśnia terapeutka, dla której każda pojedyncza sesja obfituje w silne wzruszenia. Jak sama mówi Lomi Lomi to „piękny taniec duszy z duszą, ciała z ciałem”.

 

Opracowanie: Kamila Gulbicka
Źródło: zwierciadlo.pl

 

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz