Czytać w cudzych myślach? To już mozliwe

1

Aby przekazać sobie wiadomość, nie musieli mówić ani pisać. Przesłali do siebie tylko myśl. Z Bombaju do Paryża. Pierwszy taki eksperyment przeprowadził właśnie międzynarodowy zespół uczonych.

Mężczyzn było czterech. Jeden siedział w Bombaju, a trzej w Paryżu. Ten z Indii przesłał kolegom z Francji krótkie pozdrowienie. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie to, że nie użył do tego ani telefonu komórkowego, ani Skype’a. Przesłał im jedynie swoją myśl, a oni tę myśl odebrali.

Dwa mózgi weszły w interakcje

Telepatia? Nie do końca, bo zakończony właśnie eksperyment ma jak najbardziej naukowe podstawy. – W pewien sposób zrealizowaliśmy zapewne marzenie o telepatii, ale nie ma w tym żadnej magii. Skorzystaliśmy jedynie z technologii, która pozwala na elektromagnetyczną interakcję między dwoma mózgami – wyjaśniał w rozmowie z AFP Giulio Ruffini, fizyk teoretyczny ze Starlab w Barcelonie. Wraz z nim eksperyment przeprowadził prof. Alvaro Pascual-Leone, neurolog z Harvard Medical School, oraz specjaliści od nowoczesnych technologii z Axilum Robotics w Strasburgu. Szczegóły doświadczenia uczeni opisali w cenionym czasopiśmie naukowym „PLOS ONE”.

“Hola” i “ciao”

Żeby trzej ochotnicy siedzący we Francji mogli odebrać zaledwie dwa słowa: „hola” i „ciao”, potrzebna była skomplikowana aparatura. Mężczyznę siedzącego w Bombaju podłączono do urządzenia EEG. Na głowę założono mu czepek przypominający kąpielowy, od którego odchodziły dziesiątki elektrod. Odczytywały one zmiany aktywności elektrycznej mózgu w momencie, gdy badany o czymś pomyślał, i przesyłały je do komputera. Odpowiednio przetworzone sygnały zostały przesłane za pomocą internetu do drugiego komputera znajdującego się w laboratorium we Francji.

Komputer wiadomość odebrał, przetworzył i przekazał urządzeniu do stymulacji magnetycznej mózgu. Aparat ten ma za zadanie pobudzać wybrane rejony mózgu i od kilku lat z powodzeniem jest wykorzystywany w terapii osób z depresją, chorobą Parkinsona czy cierpiących na uporczywe migreny. W tym eksperymencie impuls wysłany z Indii tak pokierował urządzeniem do stymulacji magnetycznej mózgu, że pobudziło ono obszary mózgu kolegów z Francji. Dzięki temu do ich świadomości dotarły krótkie słowa powitania.

To pierwszy udany eksperyment, którego uczestnicy odebrali informację, jaka pojawiła się w głowie innej osoby i to znajdującej się daleko od nich. Dotychczas powodzeniem zakończyły się jedynie podobne doświadczenia na zwierzętach. Jedno z nich przeprowadził na początku ubiegłego roku prof. Miguel Nicolelis z Duke University w Karolinie Północnej. Do mózgu laboratoryjnych szczurów wszczepił mikroskopijne elektrody, które podłączono do internetu. Jedno zwierzę, które znajdowało się w klatce w Stanach Zjednoczonych, nauczono, że dostanie do picia słodką wodę, jeśli po ujrzeniu w klatce światła poruszy odpowiednią dźwignię. Drugi szczur, siedzący w Brazylii, żadnej nauki nie przeszedł, nie widział też żadnego światła, a mimo to bezbłędnie wiedział, kiedy ma uruchomić zapadkę, by dostać przysmak. Kierował się tylko wskazówkami wysłanymi przez mózg drugiego gryzonia.

– Wykazaliśmy, że mózgi zwierząt można tak połączyć, by przekazywały sobie informacje. I może to się odbywać bez użycia zwykłych metod komunikacji, czyli naśladowania tego, co robi inne zwierzę – komentował wówczas swoje doświadczenie prof. Nicolelis. Przekonywał jednocześnie, że w przyszłości w podobny sposób będą mogli porozumiewać się ludzie. – Ale już bez konieczności wszczepiania do mózgów elektrod – podkreślał. Uważał jednak, że stanie się to nie prędzej niż za kilkadziesiąt lat. I tu się chyba pomylił, bo skoro naukowcom kierowanym przez prof. Alvara Pascuala-Leone’a już udało się przesłać myśl od jednego człowieka do drugiego, to ludzie będą mogli porozumiewać się za pomocą myśli zapewne dużo wcześniej, niż sądził Nicolelis.

Tym samym ziściłoby się marzenie, które zaprzątało umysły uczonych przede wszystkim w czasie zimnej wojny. Uważano wówczas, że telepatia może być znakomitą bronią. W 1960 r. radziecki neuropsycholog Leonid Wasiljew stwierdził, że „odkrycie energii umożliwiającej telepatyczną komunikację będzie tak samo ważne jak odkrycie energii atomowej”, i zabrał się do pracy. Wkrótce miał wykazać, że z odległości 1,5 tys. km można obudzić ludzi pogrążonych we śnie. Badaniem zjawiska telepatii w latach 60. i 70. zajęli się też intensywnie Amerykanie. W tym celu powołali nawet oddział wywiadu parapsychicznego. Zatrudniano w nim między innymi osoby obdarzone zdolnościami czytania w myślach. Jedna z nich miała ponoć wykryć istnienie tajnej radzieckiej stoczni, w której zbudowano okręt podwodny nowej generacji.

Moja brytyjska ręka

Do pomysłu przesyłania informacji na odległość naukowcy wrócili pod koniec lat 90., kiedy coraz lepiej wiedzieli, jak działa ludzki mózg. Zaczęli od eksperymentów, które pozwalały wysyłać myśli z mózgu do komputera i robota. Dzięki temu unieruchomieni od lat ludzie mogli wykonać proste czynności. Jedno z takich rozwiązań, system BrainGate, przedstawił w 2004 r. prof. John Donoghue z Brown University. Uczony wszczepił sparaliżowanemu od szyi w dół mężczyźnie czip, który odbierał impulsy płynące z kory ruchowej, czyli obszaru mózgu odpowiedzialnego za wydawanie ciału rozkazów, i wysyłał do robota, który je interpretował. Dzięki temu pacjent mógł włączać telewizor i przełączać kanały. Nauczył się także zaciskać palce specjalnej protezy. Nie był jednak w stanie nią poruszać.

Na to pozwoliła dopiero ulepszona wersja BrainGate, którą prof. Donoghue zaprezentował trzy lata temu. Wszczepił ją do mózgu sparaliżowanej od kilkunastu lat kobiety i podłączył do komputera, który sterował zrobotyzowanym ramieniem. Zadaniem pacjentki było wyobrażenie sobie, że robot chwyta kubek z kawą i podnosi go do jej ust. Po kilku próbach udało się – zrobotyzowane ramię zaczęło się poruszać. Kobieta podniosła kubek i przez słomkę napiła się kawy. Przyznała, że nie musiała się specjalnie koncentrować, by wykonać tę czynność. – To było całkowicie naturalne – przyznała w jednym z wywiadów.

Równie naturalnie zadziałał system, który pozwolił wysłać impuls z mózgu człowieka do robota stojącego nie obok niego, lecz dużo dalej. Urządzenie, które to umożliwiło, stworzył i sam na sobie przetestował prof. Kevin Warwick z wydziału cybernetyki uniwersytetu w Reading w Wielkiej Brytanii. W swoim lewym przedramieniu uczony umieścił czip, który z jednej strony podłączony był do nerwu biegnącego wzdłuż ramienia, a z drugiej strony odchodziła od niego wiązka przewodów, które umożliwiały podłączenie go do jednego komputera i dalej poprzez internet do drugiego. Przez kilka tygodni uczony uczył się odbierać i wysyłać sygnały. Potem zaczął wykonywać konkretne zadania: kiedy przebywał na Columbia University w Nowym Jorku, zginał palce lewej dłoni, a mechaniczna ręka znajdująca się w Wielkiej Brytanii wykonywała ten sam ruch. Zaskakujące było to – wspomina Warwick – że odczuwał siłę, z jaką mechaniczna ręka zaciskała palce.

Skanowanie mózgu

Zachęceni tymi eksperymentami naukowcy zaczęli uczyć komputery już nie odbierania impulsów sterujących ruchem, lecz czytania w ludzkich myślach. Jedno z takich doświadczeń tłumaczące, jak na podstawie skanów mózgu można zobaczyć, co widzi badana osoba, opisano w czasopiśmie „NeuroImage”. Ochotnicy przyglądali się literom: B, R, A, I, N oraz S. (Tworzą one wyraz „brain” – po angielsku „mózg”.) W tym samym czasie naukowcy, korzystając z funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, rejestrowali aktywność kory wzrokowej, która przetwarza informacje wizualne odbierane ze świata zewnętrznego. Na podstawie tych danych ustalili, który wzór aktywności mózgu odpowiada za daną literę. Stworzyli specjalny program i wprowadzili go do pamięci komputera. Dzięki temu maszyna odtwarzała litery oglądane przez uczestników eksperymentu i wyświetlała je na ekranie. Robiła to z dużym powodzeniem, zapewnia jedna z badaczek, Marieke van de Nieuwenhuijzen z Uniwersytetu im. Radbouda w holenderskim Nijmegen.

Sporo udało się też wyczytać z mózgu osób badanych przez prof. Eleanor Maguire z londyńskiego University College. Uczona opracowała system, który na podstawie skanów mózgu odszyfrowuje, o czym myśli badana osoba. Najpierw dziesięciu ochotnikom wyświetliła kilka krótkich, zaledwie 7-sekundowych filmików. Na jednym kobieta pije kawę na ulicy z papierowego kubka, a potem wyrzuca go do śmieci, na innym wyciąga z torebki list i wrzuca go do skrzynki. Badani mieli zapamiętać jak najwięcej szczegółów z wybranego filmiku. Potem zostali podłączeni do rezonansu magnetycznego i mieli odtwarzać w myślach jedną z obejrzanych historii. Urządzenie rejestrowało aktywność poszczególnych rejonów mózgu. Komputerowa analiza uzyskanych w ten sposób danych pozwoliła niemal bezbłędnie ustalić, o którym filmie pomyślał ochotnik. Uczona podkreśla, że dla komputera nie było to łatwe zadanie, bo wszystkie filmiki były bardzo podobne – rozgrywały się na ulicy, a bohaterką była ta sama kobieta.

Skoro zatem można już było ustalić, o czym myśli badana osoba i jakie litery ma przed oczami, to dlaczego by nie odtworzyć na ekranie komputera obrazu, który powstał w jej wyobraźni? Takie zadanie postawił sobie prof. Jack Gallant, neurolog z Uniwersytetu Berkeley w Kalifornii. Tym razem eksperyment był wyjątkowo nużący, dlatego uczestniczyli w nim nie ochotnicy, lecz sami badacze. Leżeli godzinami niemal nieruchomo, cały czas byli badani rezonansem magnetycznym i wpatrywali się w jeden punkt, za którym pojawiały się 10-20-sekundowe filmiki (chodziło o to, by nie ruszali głową ani nawet oczami). W tym czasie urządzenie rejestrowało zmiany zachodzące w ich mózgu. Skany trafiały do komputera, który analizował aktywność poszczególnych obszarów ludzkiego mózgu i porównywał je z 18 milionami jednosekundowych filmików, które uczeni pobrali z YouTube i wprowadzili do pamięci. Komputer wybierał poszczególne klatki filmików i tworzył obraz tego, co – według jego analizy – widzieli naukowcy badani rezonansem. Stworzone przez niego animacje były zamazane, dalekie od obrazów oglądanych przez uczonych, ale bez trudu można w nich było rozróżnić elementy charakterystyczne dla oryginałów.

Wydaje się więc, że to tylko kwestia czasu, kiedy nie tylko proste słowa, ale także bardziej zawiłe myśli zaczniemy sobie przekazywać, korzystając z siły umysłu.

 

Źródło: nauka.newsweek.pl


Dodaj komentarz