Jak medytacja zmienia mózg? Dzięki jej praktykowaniu możesz wytrenować swoje poczucie szczęścia
Coraz częściej słyszymy, że systematyczne praktykowanie medytacji skutecznie redukuje stres oraz niepokój i przyczynia się do poprawy stabilności emocjonalnej. Belgijski neurolog, dr Steven Laureys, postanowił bliżej przyjrzeć się temu zjawisku. Zastanawiał się, czy regularne ćwiczenie umysłu poprzez medytację prowadzi do zauważalnych zmian w strukturze mózgu, a jeśli tak – które jego rejony najbardziej się zmieniają. Rezultaty swoich badań przedstawił w książce „Sens medytacji”.
Chcesz poprawić samopoczucie? Zacznij ćwiczyć swój mózg
Wiemy, że regularne ćwiczenia fizyczne zmieniają nasze ciało. Czy zatem podobny efekt możemy osiągnąć, ćwicząc umysł? Czy istnieje możliwość, by zastąpić uczucie lęku spokojem, a niechęć empatią? Przez długi czas naukowcy uważali, że ludzki mózg już od narodzin dysponuje wszystkimi neuronami i ich liczba pozostaje stała. W praktyce oznaczałoby to, że nasze umiejętności i talenty są zdeterminowane genetycznie i nie podlegają istotnym zmianom. Na szczęście współczesna neuronauka obaliła tę teorię.
Obecnie obowiązująca teoria neuroplastyczności zakłada, że nasze mózgi nieustannie się zmieniają. Poprzez doświadczenia są w stanie przez całe życie wytwarzać nowe neurony i połączenia nerwowe, o ile tylko pozostajemy aktywni intelektualnie i dbamy o rozwój. Rozwój mózgu jest więc wypadkową czynników genetycznych, wpływu wychowania i środowiska oraz intensywności i rodzaju aktywności umysłowej.
„Na przykład mózgi muzyków czy zawodowych pianistów wykazują wyraźnie lepiej rozwinięte obszary odpowiedzialne za umiejętności motoryczne niż mózgi przeciętnych osób. Podobnie wygląda sytuacja z talentem językowym lub matematycznym – im więcej czasu poświęcasz tym obszarom, tym bardziej rozwijają się odpowiedzialne za nie sieci neuronalne” – tłumaczy dr Steven Laureys. Według niego analogicznie można trenować uwagę i poczucie szczęścia. Potrzeba jednak systematycznej praktyki. „Regularne ćwiczenia umysłowe rozwijające empatię czy pozytywne cechy charakteru dają efekty porównywalne z treningiem fizycznym” – dodaje autor. Zwraca również uwagę, że mechanizm ten działa także w negatywną stronę: osoba mająca za sobą kilkukrotne epizody depresyjne jest bardziej podatna na nawroty, ponieważ związane z tym stany sieci neuronowe łatwiej się aktywują. Właśnie dlatego terapeuci tak często rekomendują regularną medytację swoim pacjentom.
Medytacja jako sposób pokonania kryzysu
Dr Laureys, który na co dzień bada świadomość osób po urazach mózgu, długo ignorował tematykę uważności. Traktował ją jak modę, coś powierzchownego, lansowanego przez media. Nie interesowała go ani joga, ani medytacja. Kiedy jednak jego żona odeszła, zostawiając go samego z trójką dzieci, ratował się pracą, lekami oraz używkami. Kiedy to zawiodło, rozpoczął terapię i zaczął ćwiczyć – najpierw bieganie, potem jogę. Chociaż nie był typem sportowca, odkrył, że joga daje mu ukojenie i spokój.
„Instruktorka jogi nie skupiała się na tym, czy wykonuję asany perfekcyjnie. Ważne było dla niej odczucie, rozwój oraz świadomość ciała i emocji. Ten aspekt szczególnie mnie zafascynował” – mówi Laureys, który zaczął studiować książki o filozofii, buddyzmie i medytacji. W 2013 roku poznał Matthieu Ricarda, mnicha buddyjskiego i naukowca, co całkowicie zmieniło jego podejście. Zainspirowany spotkaniem, zaprosił Ricarda do laboratorium w Liège, by wraz z zespołem naukowców zbadać, jak medytacja wpływa na mózg.
„Okazało się, że mózg Ricarda rzeczywiście bardzo różni się od mózgów jego rówieśników – niektóre obszary są znacznie bardziej rozwinięte. Potwierdziliśmy, że medytacja to nie tylko abstrakcja, ale konkretna metoda zmieniająca mózg” – zaznacza Laureys w swojej książce.
Jak medytacja zmienia mózg?
Badania laboratoryjne wykazały, że u Ricarda szczególnie mocno rozwinięte jest ciało modzelowate, które łączy półkule mózgu, a także istota biała oraz szara w obszarach odpowiedzialnych za uwagę, emocje i pamięć. Zaobserwowano również znacznie większą liczbę połączeń nerwowych wspomagających logiczne myślenie. Dodatkowo jego mózg wykazywał niezwykłą stabilność aktywności, umożliwiającą kontrolę nad myślami i emocjami, nawet w warunkach eksperymentalnych zakłóceń.
Jednym z najciekawszych odkryć była wyjątkowa aktywność lewej części kory przedczołowej, związanej z odczuwaniem szczęścia. Dzięki temu Ricarda nazwano „najszczęśliwszym człowiekiem na świecie”.
Jak zacząć medytować?
Według Laureysa każdy może osiągnąć korzyści płynące z medytacji – już 20 minut praktyki dziennie znacząco redukuje stres i wzmacnia równowagę emocjonalną. Potwierdzają to badania osób początkujących w medytacji, u których po kilku tygodniach zauważono zmniejszenie aktywności obszarów mózgu odpowiedzialnych za stres.
Chociaż medytacja wymaga koncentracji, naturalne rozproszenia uwagi traktowane są jako niezbędny element treningu mentalnego, analogicznie do obciążeń podczas ćwiczeń fizycznych. Medytacja uczy, jak skuteczniej koncentrować się na teraźniejszości, co według badań prowadzi do większego poczucia szczęścia.

