O maluchu ks. Krzysztofa Kaufa i trabancie ks. Macieja Oliwy zrobiło się bardzo głośno w całym kraju, a nawet za granicą.

W dwóch niewielkich parafiach w Kotlinie Kłodzkiej proboszczowie wpadli na niecodzienny pomysł, żeby oznakować samochody, którymi docierają do swoich wiernych.

– Pomysł zrodził się wiele lat temu. Jeżdżąc do chorych z Najświętszym Sakramentem, chciałem, żeby ludzie rozpoznawali samochód, by wiedzieli, że mogą w nim spotkać księdza. Kiedy udało się spełnić marzenie, na tylnej szybie umieściłem swój numer telefonu, by każdy, kto tego potrzebuje, mógł się ze mną skontaktować – tłumaczy ks. Krzysztof. Ksiądz jest dostępny nie tylko dla parafian, ale i dla przyjezdnych, którzy odwiedzają Bolesławów i jego okolice. Sam samochód natomiast przyciąga nie tylko wiernych, ale i tych, którzy z różnych powodów odsunęli się od Kościoła. – To trochę tak jak z sutanną. Kiedy spotyka się księdza na drodze, wiadomo, że to duchowny i można do niego zwrócić się z wewnętrznymi rozterkami. Podobnie jest z autem. Nie sposób nie zauważyć go na drodze, na parkingu czy u kogoś na podwórku – chwali pomysł parafianka.

Pomysł na oznakowane auto pomógł zrealizować proboszczowi sanktuarium św. Józefa w Bolesławowie jego kolega z sąsiedniej parafii, ks. Maciej Oliwa. Pracujący w Nowym Gierałtowie kapłan od lat miał zacięcie do takich prac. Nie spodziewał się jednak, że pomysł sąsiada przyniesie tak pozytywny oddźwięk. Szybko więc postanowił przyłączyć się do „pogotowia duszpasterskiego” i oznakował w podobny sposób zakupionego trabanta. Jak sam zaznacza, jest gotów przygotować podobne pojazdy kolejnym zainteresowanym kapłanom.

Dzwonić na pogotowie duchowe można o każdej porze dnia i nocy. I choć to dla wielu księży codzienność, to jednak fiat 126p jest symbolem tej gotowości do posługi każdemu człowiekowi. W jakiej sprawie można zadzwonić? Jak zapewnia ks. Krzysztof – w każdej, począwszy od tej duchowej, do której kapłan jest posłany, przez udzielenie sakramentów, po rozmowę na temat spraw rodzinnych, różnych problemów dotyczących życia. Szczególnie dużo telefonów jest od osób młodych, którzy może nie tyle szukają wiary, ile siebie w tym pędzącym do przodu świecie. – Czasem taka rozmowa wiąże się z niewyspaniem, jednak zawsze towarzyszy temu zmęczeniu przekonanie, że dało się komuś iskierkę nadziei – mówi ks. Krzysztof. Inicjatywę nazwał pogotowiem, właśnie ze względu na tych wszystkich, którzy chorują dziś duchowo, którzy potrzebują rozmowy, a może nawet spowiedzi.

 

 

Czytaj więcej na: kosciol.wiara.pl

Foto: ks. Mieczysław Pojasek


Dodaj komentarz