Najlepszą terapią jest ODWAŻNE ŻYCIE

Bez odwagi nie ma po co zaglądać do “własnej piwnicy”, ani podchodzić do wspinaczki na wewnętrzny  Mount Everest. Do Hadesu trzeba zejść, a przecież już wiemy, że na dole coś śmierdzi i straszy. Na górę przyjdzie nam się wdrapywać, choć będzie i stromo i zimno. A jeszcze trzeba to wszystko pokochać! W dodatku warto sobie uświadomić, że włochatych bestii siedzi w nas, hmmm, całkiem sporo. A łańcuchów górskich Himalaje i Karakorum mogłyby nam pozazdrościć!

Ale ja wierzę w każdego z nas. Na Ziemię nie schodzą cieniasy. Każdy z nas już jest bohaterem, choć niektórzy o tym zapomnieli. Każda dusza, która przybywa na tę planetę, wie, że będzie bolało. A jednak idzie na dół. Samo złączenie z fizyczną materią uważam za bohaterstwo. W każdym z nas, Ziemian, mieszka wielka odwaga. W samym środku piersi. Koło serca.

Kiedy zacieramy rączki, żeby w końcu dorwać się  blokad i raz na zawsze z nimi skończyć w celu przepięknego życia, to jesteśmy we właściwym miejscu. Każda blokada została przez duszę zaplanowana i sprowokowana.  Przeprowadzona i zmagazynowana. I teraz czeka niecierpliwie na kolejny krok, czyli na transformację.

Czeka i czeka.

Cały czas czeka.

I dalej czeka.

Ale my, zamiast transformować, jesteśmy wielkimi fanami zupełnie innych aktywności.  Narzekamy na blokady, uciekamy od nich, idziemy spać, żeby o nich zapomnieć, klniemy na nie, złościmy się, próbujemy utopić  je w alkoholu, zajadamy cukrem, zaczadzamy tytoniem, obwiniamy o nie innych ludzi, inne narody i różne systemy, i wytracamy siły na wszystkie te zabiegi, boleśnie tęskniąc za tym, co jest po ich drugiej stronie. Wszystkie formy ucieczki od konfrontacji z blokadą, to jeden wielki festiwal marnotrawstwa czasu i energii, choć ja z autopsji również znam wiele z tych trików na zaznanie chwilowej ulgi.

A z blokadą trzeba się po prostu spotkać. Zamiast odwracać wzrok od bólu, spojrzeć uważnie na to, co do nas puka. Zamiast upychać dyskomfort pod dywan, siąść spokojnie obok niego i powiedzieć – Już jestem przy tobie, słucham, powiedz, co cię boli.

Przecież tak naprawdę, to siadamy przy sobie. Nawiązujemy kontakt ze sobą. Sobie ofiarowujemy uwagę. Zaczynamy siebie widzieć i czuć. W praktyce oznacza to prawdziwą wyprawę. Wędrówkę w głąb, która będzie wymagała i dobrej mapy, i odwagi, i wytrwałości. Ale czy istnieją bajki bez trudów? Czy  ich bohaterowie nie walczą ze smokami i nie wspinają się na strome, szklane góry?  Ten, kto pragnie poznać tajemnice Sezamu i zdobyć skarby, musi iść niestrudzenie do przodu. Czy w bajkach kibicujemy leniuszkom i tchórzom? Ależ skąd! Kto by tam wspierał jakąś przestraszoną ofiarę.  Zachwycają nas nieustraszeni śmiałkowie, którzy wierzą w to, czego pragną i nigdy, przenigdy nie porzucają nadziei. Żaden smok im nie straszny, żadna ciemność nie zawraca ich z drogi. Podobają nam się rezolutne Kopciuszki, które łamią zakazy i idą na bal, bo chcą tańczyć i poznać księcia.  Chcemy, pragniemy, żeby bohaterowie próbowali i wygrywali. A jak im się nie udaje? Niech znowu spróbują! Bajka kończy się dopiero wtedy, gdy bohater dostaje to, czego chciał. Jeśli mu się nie udało, to znaczy, że to jeszcze nie jest koniec bajki!

Pragniesz obfitości? Chcesz znaleźć wejście do wnętrza góry pełnej skarbów? Musisz obudzić w sobie tego szalonego śmiałka, który odważnie stawia krok po kroku. I nigdy się nie cofa. A jak się cofnie, to nazajutrz rano napije się kawy i od nowa wróci na szlak.

Przyznaj czytelniku, że baśniowy Sezam też nie stał na oścież otworem, jak nie przymierzając byle jaka gospoda przy drodze i nie każdy przechodzień mógł tam swobodnie wejść i grasować wśród złotych monet oraz drogocennych kamieni.  Co to za Sezam, który nie jest zatrzaśnięty dla niewtajemniczonych? Co to za śmiałek, który więdnie ze strachu w połowie drogi? Co to za bajka bez odważnego do szaleństwa bohatera?

My wybrakowanych bajek nie chcemy. Nic z tego. Bohater ma się natrudzić, ale w końcu zwyciężyć. Ma odnaleźć drogę do Sezamu, zapamiętać sekretne zaklęcie i być na tyle przytomnym, żeby niczego nie przekręcić. Ma być odważny, dzielny, śmiały i wytrwały. A potem żyć długo i szczęśliwie.

Dokładnie tak samo jest z nami! I z naszymi blokadami.  One są jak Sezamowa skała. Pełne skarbów. A my „niestety” musimy być bohaterami. Mówię niestety, ponieważ prawda jest taka, że dużo łatwiej słucha się  bajek i popycha Jasia, żeby wlazł w ciemny las, niż samemu zapędzić się do wytrwałej pracy z blokadami. Kiedy jako dzieci kibicujemy odważnym królewiczom i szczęśliwym zakończeniom, to tak naprawdę kibicujemy własnym happy-endom. Podskórnie czujemy, że warto być dzielnym i uczciwym, chociaż nasza świadomość jeszcze tego nie łączy z wewnętrznymi procesami. Bajki przygotowują nas do prawdziwych batalii, które przyjdzie nam stoczyć z wewnętrznymi smokami jako dorośli.

Pragniesz skarbów i obfitości? Więc ruszaj na wyprawę w głąb siebie! Czekają tam na ciebie spragnione twojej uwagi i obecności ciemne bestie i groźne smoki, czyli wszystkie blokady, które twoja dusza kolekcjonuje od wielu lat w nadziei na transformację. Teraz to TY jesteś bohaterem swojej bajki. Dzięki odwadze możesz odnaleźć drogę, poznać zaklęcie i zdobyć niezmierzone skarby. Czyli przekuć w sukces każdy problem, który psuje ci dobre życie.

Kiedy obserwuję moich klientów, widzę jedną, podstawową regułę – największych zmian w sobie, a w przez to i w świecie zewnętrznym dokonują osoby odważne. Strachliwi ludzie kombinują jak koń pod górę, żeby broń Boże nie spojrzeć w kierunku swoich traum. I latami tkwią w niekorzystnych schematach, związkach, miejscach i emocjach. Czują się ofiarami innych ludzi, czasów i losu.

A tymczasem odwaga to decyzja. Idę. Robię. Ryzykuję. Chcę to przeżyć.

Najlepszą terapią blokad jest ODWAŻNE ŻYCIE.

Tam, gdzie siedzi twój strach, jest też zaczyn odwagi. Jeśli świadomie dokonasz wyboru – ruszam, mimo, że się boję, to następnym razem, kiedy znowu poczujesz strach, w twoim portfolio będzie informacja, że masz zasób do pokonania tego lęku. Taki zasób buduje się stopniowo jak dom. Po kolei – cegła za cegłą, moment za momentem, wyzwanie za wyzwaniem.

Odwaga nie oznacza, że działasz, bo niczego się nie boisz, bo jest łatwo, lekko i przyjemnie i na horyzoncie brak smoków. Odwaga oznacza, że smoki są, ale idziesz mimo ich cuchnącego oddechu. Jest strach, ale ruszasz wprost na przeszkodę. Jest strach i jest ruch do przodu, a nie ucieczka w tył. Odwaga nie oznacza braku strachu. Odwaga to działanie mimo strachu. Każda ucieczka to rozczarowanie przede wszystkim dla nas samych. Coś głęboko w nas zapamiętuje te rejterady i w kolejnym momencie próby jedyne, co wydaje się znajome, to słabość i krok w tył. Bardzo toksyczny schemat.

Do odwagi się przyzwyczajamy i do uciekania niestety też.

Czy to dobra bajka, w której główny bohater stacza się coraz bardziej w dół? Nie, taka bajka na nikim nie robi dobrego wrażenia, nikogo nie podnosi na duchu. Żałujemy bohaterów, którzy zapomnieli, że mogą wygrać, mogą zacząć od nowa, mogą coś zmienić. Tacy bohaterowie nas złoszczą i bolą. Bo boli nas, kiedy sami tak postępujemy wobec naszych prywatnych smoków i ciemności. Bajki uczą nas wielkiej prawdy o tym, co przynosi korzyści w dorosłym życiu – to odwaga do spotkania z samym sobą.

 

Fragment pochodzi z książki Barbary Ravensdale – Szkoła obfitości czyli jak dzięki wewnętrznym blokadom otworzyć się na dostatek i radość życia

 

Dodaj komentarz