18-latek z Piotrówki publikuje unikatowe przedwojenne historie. „Jestem poszukiwaczem zaginionych opowieści”
Kacper Frey ma dopiero 18 lat, chodzi do liceum w Strzelcach Opolskich, a już przygotowuje do druku pierwszą książkę – opartą na setkach przedwojennych artykułów odnalezionych w archiwach Śląskiej Biblioteki Cyfrowej. Jego publikacja „Piotrówka i Wierchlesie w przedwojennej prasie Górnego Śląska” to prawdziwa mozaika historii sprzed 100 lat: lokalnych dramatów, konfliktów, ciekawostek i losów ludzi, którzy tworzyli codzienność dawnych wsi powiatu strzeleckiego.
To niezwykłe hobby jak na osiemnastolatka, ale Kacper już od dziecka czuł, że historia jest jego żywiołem.
Pasja, która zaczęła się w czwartej klasie
– Od zawsze interesowało mnie wszystko, co związane z historią: stare książki, przedmioty, widokówki. Najbardziej jednak ciekawiła mnie moja rodzinna wieś – Piotrówka – opowiada Kacper Frey.
Pierwszych poszukiwań dokonywał w internecie już jako dziesięciolatek. Przełom nastąpił, gdy dwa lata temu odkrył zbiory Śląskiej Biblioteki Cyfrowej. Spędzał tam długie godziny, przekopując stare gazety w poszukiwaniu wzmianek o Piotrówce i Wierchlesiu.
Na początku przepisywał wszystko… na zabytkowej maszynie do pisania z 1937 roku. – Ta forma pasowała mi do klimatu dawnych tekstów – mówi.
Z czasem materiałów było tak wiele, że przyszedł pomysł na książkę.
Książka-mozaika z setek dawnych artykułów
Publikacja obejmie informacje z lat 1835–1939 i będzie zawierać około 470 artykułów z 35 różnych tytułów prasowych, zarówno polskich, jak i niemieckich. Dominują gazety takie jak „Gross Strehlitzer Kreisblatt”, „Lublinitzer Kreisblatt”, „Katolik” i „Nowiny Codzienne”.
– W sumie materiału jest tyle, że książka może liczyć nawet pół tysiąca stron – przyznaje Kacper.
Teksty są odtworzone niemal 1:1, a w przypadku artykułów niemieckojęzycznych Kacper wykonywał tłumaczenia z pomocą sztucznej inteligencji, a następnie konsultował je z germaniściami. Dodawał przypisy, wyjaśniał pojęcia, doprecyzowywał daty.
– Chciałem, by treści były zrozumiałe dla dzisiejszego czytelnika. Jeśli w artykule było „w ubiegłą sobotę”, ja określałem, o który dzień chodzi. Wyjaśniałem też dawne słowa, np. „portoryum” – czyli przesyłkę wolną od opłat pocztowych.
W książce znajdą się też opisy przedwojennego powiatu strzeleckiego, w którym częściej dochodziło do napięć narodowościowych, bójek i sporów sąsiedzkich – często właśnie między Piotrówką a Wierchlesiem.
Przedwojenne skandale, konflikty i ciekawostki
Niektóre odkryte przez Kacpra historie mogłyby posłużyć za scenariusz filmowy. W jego zbiorach znalazły się m.in.:
- opisy przedwojennych pożarów, wypadków i procesów,
- artykuł o pobiciu wdowy Marii Patolli przez żandarma, za co interweniował poseł ks. Czesław Klimas,
- relacje z bójek między mieszkańcami Piotrówki i Wierchlesia,
- dawne reklamy i ogłoszenia,
- ciekawostki, jak długo trwały Kartoffelnferien (jesienne ferie na wykopki): od 9 dni na Górze św. Anny do aż 32 dni w Choruli.
– Najtrudniejsze były teksty ze źle odbitą czcionką. W bazie SBC litera P potrafiła być odczytana jako R lub B, więc szukałem Piotrówki, wpisując też „Petersgratz” albo… „Betersgratz” – śmieje się młody autor.
Historia rodziny jak z sagi
Kacper umieścił w książce również historię Piotrówki i Wierchlesia oraz własne drzewo genealogiczne. Opisał losy trzech rodów: Notzonów, Mischów i Freyów, czasem aż pięć pokoleń wstecz.
Wśród znalezionych w gazetach opowieści są m.in.:
- Franz Frey, praprzodek autora, którego zdjęcie z okazji 90. urodzin w 1935 r. promowano w prasie,
- Simon Frey, który zginął tragicznie, wpadając do pieca hutniczego,
- Georgius Gibel – pradziad sprzed wieków, który w 1695 r. zabił zakrystiana i musiał ukrywać się na Górze św. Anny,
- Roman Misch, który został misjonarzem i wyjechał do Afryki,
- Johann Notzon – murarz, który budował podmurówkę pod pierwszą piotrówkowską remizę w 1929 r.
– Każdy taki ślad to dla mnie skarb – mówi Kacper.
Poszukiwacz skarbów z XIX wieku
Oprócz archiwów cyfrowych Kacper przeszukuje stare domy, pchle targi i strychy. Na własnym strychu stworzył „mini-muzeum”:
- stare radia,
- maszyny do szycia,
- pianino z 1896 roku,
- harmonia,
- gazety z XIX i XX wieku,
- książki, w tym najstarsza z 1830 roku.
– Gdy wchodzę do starego domu, który ma zostać wyburzony, czuję się jak poszukiwacz. Mogę nie znaleźć nic, mogę znaleźć skarb – przyznaje.
Na drodze wysypanej żużlem znalazł kiedyś ceramiczne korki z browarów Zabrze i Bolesławiec. Innym razem na wystawce odpadów – przedwojenne klepadło do kosy.
Co dalej?
W maju Kacpra czeka matura. A później?
– Chcę studiować historię i uczyć jej innych. Chciałbym przekazywać tę pasję dalej.
Młody autor udowadnia, że pasja i ciekawość mogą zmienić zwykłego licealistę w prawdziwego odkrywcę lokalnych dziejów – a historia Piotrówki ma szczęście, że trafiła właśnie na niego.

