Niewidomy nauczyciel …. 23 stycznia premiera filmu Carte Blanche

044743 lu29s0405 bialek 34

Wiedział, że ten dzień kiedyś nadejdzie. Wzrok Macieja Białka (46 l.) z każdym rokiem stawał się słabszy. Pewnego ranka obudził się i nie był już w stanie zobaczyć nawet słońca. Czuł, że straci pracę w liceum, bo kto by chciał zatrudniać niewidomego nauczyciela?! Mimo to postanowił walczyć, wziął teczkę i jak gdyby nic poszedł do pracy. Przez 4 lata udawał widzącego. 23 stycznia wchodzi do kin inspirowana prawdziwymi wydarzeniami jego historia.

Pal licho, że nie zagra w brydża albo że nie napisze doktoratu. Największym dramatem Macieja Białka było ryzyko utraty pracy w VIII Liceum Ogólnokształcącym w Lublinie.
Wzrok tracił stopniowo, przerażony odkrywał to z dnia na dzień. A kiedy nie widział już nic, zdecydował, że i tak pójdzie do pracy. Szedł trochę wolniej niż zwykle. Rozkład szkoły, klasy, w której miał lekcje, znał na pamięć. Przez 4 lata udawało mu się utrzymać swój stan w tajemnicy. Klasówki pomagał mu sprawdzać kolega, uczniowie zapisywali tematy na tablicy… Prawda wyszła na jaw podczas szkolnej wycieczki. O mało nie zniszczył wtedy sukienki koleżanki, na którą wszedł z impetem.
– Zachowujesz się tak, jakbyś nie widział – powiedziała rozdrażniona.
– Bo nie widzę – odparł. Myślał wtedy, że kończy się mu świat. – To nie koniec świata. Zamykają się jedne drzwi, drugie się otwierają – mówi po latach.
Ale Maciej Białek nie stracił pracy. Kiedy idzie korytarzem swojego liceum, tak jak to robi od 21 lat, trudno rozpoznać, że idzie osoba zupełnie niewidoma. Zdecydowany krok, pewne ruchy, brak białej laski (której jak ognia unika również poza szkołą) czy choćby ciemnych okularów na nosie. Tylko licealiści z taktem schodzą mu z drogi…
– Jestem wdzięczny swoim uczniom za pomoc i wyrozumiałość – Maciej Białek mówi bardziej o zachowaniu w klasie niż o korytarzu. Jest pełnoprawnym nauczycielem historii, realizuje program, robi klasówki. – Mamy umowę, nie ma ściągania – uściśla.
– On rzeczywiście kocha to, co robi. Historia w jego wydaniu nabiera barw i kolorów – opowiada jeden z jego byłych uczniów.
Jak podkreśla Białek, Carte Blanche to nie jest film biograficzny. On jest tylko pierwowzorem postaci.
 – Mam nadzieję, że dzięki niemu wiele osób zrozumie, że niepełnosprawność nie musi ograniczać.

Źródło. http://www.se.pl


Dodaj komentarz