„Nadzwyczajni”, czyli poza normami (Hors normes). Filmowa terapia poruszająca widza

„Poza normami” – oryginalny tytuł lepiej, moim zdaniem, pasuje do najnowszej produkcji spółki autorskiej Nakashe-Toledano, znanej z niezapomnianego filmu „Nietykalni”.

O czym?

Tym razem twórcy wzięli na warsztat bardzo trudny temat i po raz kolejny udowodnili swój kunszt. Tego filmu się nie ogląda, w ten film jest się wrzuconym i trzeba sobie jakoś z tym poradzić. Przez dwie godziny projekcji obcujemy z dziećmi i młodzieżą z poważnymi dysfunkcjami autystycznymi. Osoby te bywają niebezpieczne dla siebie i otoczenia, stanowiąc też zbyt duże wyzwanie dla własnych rodzin i systemowych służb medycznych i opiekuńczych.

Autystami opiekuje się Bruno (w tej roli świetny Vincent Cassel) – żydowski społecznik, kierownik półlegalnego ośrodka opiekuńczego. Tu czekają ich otwarte serca i pomoc, bez szpikowania otumaniającymi lekami. W symbiozie z tą placówką, od wielu lat, działa ośrodek Malika (Reda Kateb) –  muzułmanina i przyjaciela Bruna. Kształci on kadrę opiekuńczą do ośrodka przyjaciela, rekrutując młodych ludzi spośród tzw. trudnej młodzieży, której grozi wykluczenie społeczne.

 

Jak?

Akcja toczy się bez gloryfikowania czegokolwiek, bez sentymentalizmu i wielkich wzruszeń – na te rzeczy po prostu nie ma czasu w tym filmie. Na takie rzeczy nie mają bowiem czasu Bruno i Malik. Żyją w tu i teraz, a magia ich nadzwyczajności tkwi w działaniu.

Polski dystrybutor określa gatunek filmu jako komedię. Chociaż subtelnie dawkowany humor faktycznie towarzyszy nam przez cały seans, to jednak film ten komedią z pewnością nie jest. Owszem, trudny temat twórcy przedstawiają z wdziękiem i lekkością, ale po seansie większość widzów nie opuszcza sali kinowej z uśmiechem. Na ich twarzach jest raczej zafrasowanie i zaduma.

Twórcy posługują się zróżnicowanym językiem filmowym – w pierwszej części ruchliwa kamera, ujęcia paradokumentalne, potem na zmianę dynamiczne i spokojniejsze, często wysmakowane kadry.

Są też subiektywne, nieostre ujęcia, tak aby widz poczuł się chociaż na chwilę, jak oglądany na ekranie, zagubiony, autystyczny chłopiec. Jego izolację podkreśla przytłumiony dźwięk bez wysokich tonów. Nota bene cała ścieżka dźwiękowa z muzyką autorstwa duetu Grounbrothers potęguje skutecznie wsysającą atmosferę tej historii.

 

W imię czego?

Na końcu filmu jest nieco odrealniona, wymowna scena występu podopiecznych ośrodka, którym z właściwym sobie ciepłem i akceptacją przypatrują się opiekunowie. Dla mnie stanowi ona alegorię tego, co najważniejsze w podejściu  Bruna i Malika: spokojne przyzwolenie na inność, radowanie się z najmniejszych postępów podopiecznych, otwartość, cierpliwość i bezinteresowna miłość.

W komentarzach internautów pod filmem widziałem żale, że niektóre wątki nie zostały rozwinięte, że czegoś zabrakło. Moim zdaniem film jest kompletny, a wszystko co istotne,  zostało w nim pokazane bez łopatologii właściwej dla kina amerykańskiego i sztuczności wielu produkcji z przesłaniem.

Dobre wiadomości są takie, że opisywany film gości jeszcze gdzieniegdzie na dużym ekranie, a lada moment pojawi się prawdopodobnie na DVD.

 

Zwiastun: https://media.multikino.pl/uploads/videos/film_video_files/nazwyczajni-zwiastun_0e89a66e0b.mp4

Recenzja: Marek Pluciński

Dodaj komentarz