fbpx

30 października. Choć Święto Spódnicy trwa tylko jeden dzień, jej urok jest aktualny przez cały rok.

W dzisiejszych czasach noszona prawie wyłącznie przez kobiety – spódnica, również doczekała się swojego dnia. Co roku 30 października obchodzony jest Światowy Dzień Spódnicy. Celem akcji jest zachęcenie kobiet, aby chociaż jednego dnia w roku założyły spódnice. W jakim celu?

Żeby tego dnia mogły poczuć się kobieco i wyjątkowo jak nigdy. Ważne też, żeby tego dnia każda kobieta poczuła się najpiękniejsza na świecie. Może to wewnętrzne uczucie, które będzie im towarzyszyć tego dnia przekona kobiety do noszenia spódnicy częściej niż od święta.

Choć święto spódnicy trwa tylko jeden dzień, jej urok jest aktualny przez cały rok. Spódnica to, pomijając wyjątki od reguły, ubiór typowo kobiecy i świetny dowód na to, jakim potężnym środkiem wyrazu jest strój, który mamy na sobie. Najstarsze znaleziska potwierdzające istnienie spódnicy pochodzą z cywilizacji mezopotamskiej i datuje się je na piąty wiek p.n.e. Oznacza to, że spódnica ma oficjalnie… ponad siedem tysięcy lat! Początkowo była atrybutem tych, którzy posiadali władzę, można było też z niej “wyczytać” status społeczny i ekonomiczny właścicielki. W Epoce Wiktoriańskiej musiała być jak najbardziej obszerna, w czasach Coco Chanel – prosta i sięgająca lekko za kolano.

Tuż po wojnie Christian Dior wrócił do estetyki z XIX wieku, ponownie proponując rozkloszowane spódnice z mocno podkreśloną talią. Tęsknota za ultrakobiecym wyglądem trafiła na podatny grunt, a francuski projektant stał się “dyktatorem” mody lat 50. Jego uczeń, Yves Saint Laurent, który przejął stery marki Dior po śmierci mistrza, zdecydowanie skrócił spódnicę i nadał jej trapezowy kształt.

Prawdziwą rewolucję przeprowadziła jednak Mary Quant, która uznawana jest za autorkę spódniczki mini! Odważny krój angielskiej projektantki ujrzał światło dzienne w 1963 roku. Prędko podbił serca młodych dziewczyn, zmęczonych poważnymi strojami upodabniającymi je do własnych mam. Minispódniczka dawała poczucie młodzieńczego szaleństwa i wolności, dodatkowo podkręcanego przez “zakazaną” muzykę rock n’roll. Zupełnie inaczej wolność interpretowały hippiski. U nich też spódnica odgrywała ważną rolę, ale była długa, asymetryczna, z naturalnych materiałów, w kwiaty albo inne wzory i obowiązkowo kolorowa.

Lata 80. to czas “working girl”, jak mówi tytuł kultowego filmu. Spódnice były najlepszą “bronią” businesswoman, które nosiły je z eleganckimi żakietami. Królowały modele ołówkowe i z wysokim stanem, często z garniturowych materiałów. Kolejna dekada to z jednej strony powrót do nastrojów “hippie”, ale w nieco bardziej nostalgicznym wydaniu (grunge’owe spódnice w kratę, spódnice sztruksowe), z drugiej minimalizm i “sexy look” serwowany przez gwiazdy pop.

Dzisiejsze trendy to miks wszystkiego, co działo się ze spódnicami do tej pory, co nie oznacza, że brakuje nowości. Powstają one w wyniku kreatywnego łączenia trendów sprzed lat, które nigdy wcześniej nie miały szansy się spotkać.

Źródłó: avanti24.pl

 

Dodaj komentarz