Polacy wymyślili sztuczną krew, to prawdziwy przełom w ratowaniu życia

Ludzka krew jest bardzo cenna jeśli chodzi o ratowanie życia, jednak ciągle jej brakuje. Podstawowy problem polega na tym, że może być pozyskiwana tylko ze zdrowych organizmów innych ludzi. Potrzebni są do tego ochotnicy, którzy co jakiś czas są w stanie oddać krew potrzebującym. Dodatkowo wynika z tego szereg problemów takich jak choroby, czy dopasowanie grupy krwi. Wymaga to przeprowadzania kosztownych i czasochłonnych badań, a jak wiadomo ofiary wypadków nie mogą czekać.

Do tej pory krwi nie można było zastąpić żadną inną cieczą, jednak dzięki polskiej firmie wszystko może się zmienić.

Sztuczna krew, czyli syntetyczne mikrocząsteczki – respirocyty imitujące czerwone krwinki i zdolne przenosić tlen, to projekt badawczy polskiej spółki biotechnologicznej NanoSanguis wchodzącej w skład NanoGroup. Produkt rozwijany przez naukowców może być w przyszłości pomocny w transplantologii oraz posłużyć do uzupełniania ubytków ludzkiej krwi, np. w trakcie operacji

– Rozwijamy produkt, którym są mikrocząsteczki – respirocyty zdolne przenosić tlen. To całkowicie syntetyczne struktury, których zadaniem jest czasowe zastąpienie naturalnych ludzkich erytrocytów. Ich zastosowanie to częściowy zamiennik krwi do perfuzji organizmu człowieka, jeżeli dojdzie do bardzo dużego ubytku krwi lub przy poważnej operacji w celu usprawnienia prawidłowego gojenia operowanego obszaru – mówi prof. Tomasz Ciach, członek zarządu NanoGroup.

Syntetyczne cząsteczki zdolne przenosić tlen mogą być również wykorzystywane przy przeszczepach organów. W przyszłości pozwolą one na znaczne wydłużenie okresu przechowywania ludzkich organów pobranych od dawcy oraz ich kondycjonowanie przed przeszczepem. To z kolei dałoby większą swobodę w planowaniu takich operacji i przełożyło się na rozwój transplantologii.

NanoSanguis, spółka należąca do NanoGroup, pracuje nad rozwojem substytutu czerwonych krwinek od kilku lat. Całkowity budżet, w którym mają zamknąć się prace badawcze i rozwojowe, wynosi 5 mln zł. Nie jest to jednak kwota wystarczająca na komercjalizację innowacyjnego produktu.

– Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, badania kliniczne rozpoczniemy w 2019 roku. Obecnie mamy już pierwsze sukcesy – mówi prof. Tomasz Ciach.

 

Źródło: biznes.newseria.pl

Dodaj komentarz