fbpx

Ziemia ma drugi “Księżyc” – co najmniej przez kolejne 300 lat

Najnowsze badania na temat planetoidy Kamo’oalewa zaszokowały świat naukowy. Wygląda na to, że quasi-księżyc Ziemi ma sporo wspólnego z jej naturalnym satelitą. Według nowej teorii w przeszłości Kamo’oalewa mogła być bowiem częścią Księżyca. Tak przynajmniej ma wynikać z przeprowadzonych właśnie badań jej widma.

Kamo’oalewa jest planetoidą odkrytą w 2016 r., która ze względu na swoją orbitę podobną do orbity naszej planety, jest określana jako quasi-księżyc Ziemi. Obiekt jest na ten moment naszym najmniejszym, najbliższym i najbardziej stabilnym quasi-satelitą, dlatego cały czas przyciąga uwagę naukowców, a wykonane odczyty na jego temat przyniosły niespodziewane efekty.

Niby-księżyc – nazwany po hawajsku Kamo’oalewa, odnosi się do poruszającego się obiektu niebieskiego mierzącego mniej niż 50 m średnicy. Okrąża Ziemię w powtarzającej się, przypominającej korkociąg trajektorii, a jego dziwny tor lotu jest spowodowany konkurencyjną przyciągającą grawitacją Ziemi i Słońca. Te nieustannie wyginają i skręcają ruchy planetoidy, uniemożliwiając jej osiągnięcie bardziej konwencjonalnej orbity.

Jest on przede wszystkim pod wpływem grawitacji Słońca, ale porusza się też po orbicie podobnej do ziemskiej. Jest to więc rodzaj dziwnego tańca – mówi student Ben Sharkey z Laboratorium Księżycowego i Planetarnego na Uniwersytecie Arizony, główny autor pracy na temat planetoidy.

Znamy też prawdopodobne pochodzenie Kamo’oalewa. Układ Słoneczny jest pełen asteroid, z których niektóre są przechwytywane przez grawitację innych planet i stają się bardziej konwencjonalnymi – choć fragmentarycznymi – księżycami. Inne nie orbitują wokół innych planet w zwykły sposób, lecz ustawiają się w szeregu przed nimi lub za nimi i dotrzymują im kroku na ich orbitach wokół Słońca. Tworzą wtedy stada tzw. planetoid trojańskich, co ma miejsce w przypadku Jowisza.

Kamo’oalewa jednakże musiała zwrócić na siebie uwagę naukowców, ponieważ jej skład stanowił uporczywą zagadkę. Asteroidy mają tendencję do jasnego odbijania światła w pewnych częstotliwościach podczerwieni, ale Kamo’oalewa tego nie robi. Jest w jakiś sposób ciemniejsza – wyraźnie wykonana z innego materiału, co sugeruje inne pochodzenie. Skała była zbudowana ze zwykłych krzemianów, tak jak inne asteroidy, ale były one wspólne tylko w swoim ogólnym składzie, a nie w sygnaturze podczerwieni, która pozostawała uparcie wyłączona.

W końcu odpowiedź nasunęła się sama. Jeśli Kamo’oalewa zachowywała się jak rodzaj quasi księżyca, być może była artefaktem prawdziwego księżyca. Wcześniej, w trakcie studiów doktoranckich Sharkeya, jeden z jego doradców opublikował pracę na temat próbek księżycowych przywiezionych przez misję Apollo 14 w 1971 roku. Kiedy Sharkey porównał dane uzyskane przez swój teleskop z tym, co wcześniej geolodzy uzyskali w laboratorium skalnym, wyniki pasowały do siebie idealnie. Rodzaj kosmicznego wietrzenia, jakiemu poddawane są księżycowe krzemiany, gdy znajdują się jeszcze na powierzchni Księżyca, dokładnie odpowiadał za różnice w odbiciu promieniowania podczerwonego pomiędzy zwykłymi asteroidami, a Kamo’oalewa.

Zatem wszystko wskazuje na to, że Kamo’oalewa uwolnił się od naszego księżycowego towarzysza.  Księżyc jest bombardowany przez skały kosmiczne od miliardów lat, co skutkuje wyrzuceniem w przestrzeń kosmiczną wszelkiego rodzaju odłamków księżycowych (z których prawie 500 kawałków trafiło na powierzchnię Ziemi jako meteoryty). Kamo’oalewa jest jednym z takich kawałków księżycowego gruzu, który odleciał spiralnie z Księżyca. Jednak, zamiast wylądować na Ziemi lub po prostu rozpłynąć się w pustce, stał się quasi-satelitą.

Na Księżycu widzimy tysiące kraterów, więc niektóre z tych księżycowych odłamków muszą tkwić w przestrzeni kosmicznej – mówi Sharkey.

Kamo’oalewa nie pozostanie tu tak długo, gdyż jej obecna trajektoria nie jest do końca stabilna. Według szacunków Sharkeya i innych wyliczeń, obiekt ten pozostanie ziemskim towarzyszem jeszcze tylko przez około 300 lat (na kosmicznym zegarze to mała chwila). Następnie “wyrwie się” z obecnych łańcuchów grawitacyjnych i zawiruje w pustce. Pierwotnie część Księżyca, potem towarzysz Ziemi, spędzi resztę swojego długiego życia podróżując w kosmosie na własną rękę 🙂

 

Na podobny temat pisaliśmy też TU.

 

Opracowanie: Agata Pałach, autorka bloga Nigdy za późno, o podróżach, życiowych zmianach i języku angielskim.

Źródło: Times, Komputer Świat

Dodaj komentarz