Pracownicy tej firmy dostają ok. 20 tys. zł na wakacje. W lecie pracują tylko 4 dni w tygodniu

Gdyby zapytać większość prezesów, dlaczego nie oferują swoim pracownikom czegoś więcej niż tylko pensje, odpowiedzieliby zapewne, że to przez koszty i ograniczone zasoby.

Jason Fried, CEO amerykańskiej firmy Basecamp, zajmującej się opracowywaniem systemów informacyjnych, odpowiada inaczej: my oferujemy już wszystko. „Bardzo chciałbym dawać ludziom coraz więcej, żeby byli szczęśliwi i czuli się bardziej komfortowo, ale już kończą mi się pomysły” – przyznaje Fried w rozmowie z Business Insiderem.

Zapewnia, że priorytetem jest dla firmy standard życia pracowników. Zamiast martwić się o to, jak bardzo produktywni mogą być lub o ile więcej przychodów przyniesie dodatkowa zachęta zaproponowana przez firmę, Fried postrzega te dodatkowe korzyści same w sobie jako wartości.
O jakich korzyściach mowa?

Pracownicy Basecamp dostają sowite wynagrodzenie, mają firmowe ubezpieczenie zdrowotne. Otrzymują też co roku ok. 20 tys. zł tzw. diety na wakacje, ok. 400 zł miesięcznie na masaże w domu, kolejne 400 zł na zakupy świeżych produktów i 16 tygodni płatnego urlopu rodzicielskiego. W miesiącach letnich tydzień w tej firmie pracy zostaje skrócony do 4 dni (32 godzin w tygodniu).

Trzeba jednak zaznaczyć, że firmę stać na to, bo… jest mała. Zatrudnia niewiele ponad 50 pracowników. Według prezesa znaczenie ma też fakt, że Basecamp nie ma rady dyrektorów (czyli dodatkowych głosów, którym być może nie spodobałaby się taka hojność) i finansuje się samodzielnie.

„Robimy to, co chcemy i podejmujemy szybkie decyzje” – mówi Fried.

Jeśli któryś z pracowników wpadnie na pomysł nowej zachęty, opisują go w ogólnodostępnym dokumencie. Następnie cały zespół głosuje za lub przeciw. Jeśli większość głosów jest za, Fried sprawdza, czy pomysł jest możliwy do zrealizowania.

„Jeśli dana prośba jest rozsądna, spełniamy ją” – deklaruje.

 

 

Czytaj więcej na: businessinsider.com.pl

 

Dodaj komentarz