Miała dość frytek i hamburgerów, założyła foodtrucka z pierogami

Wkażdy piątek  Katarzyna Kotlenga parkuje swoją “kaczkę” przed Olivia Business Center. Zanim otworzy klapę okienka swojej restauracji na kółkach i rozstawi stoliki oraz krzesła, ustawia się już do niej kolejka. Klienci niecierpliwie czekają aż przygotuje ciepłe pierogi. Jeszcze niedawno sama chodziła, podobnie jak reszta pracowników biura, do “pana kanapki”.

– Oczywiście, były momenty, że dłonie bolały mnie od lepienia i łzy miałam na końcu nosa. Nie jest lekko ulepić ponad 20 tysięcy pierogów. Tak! Tyle ulepiliśmy na cztery dni Openera. I co ciekawe, 90 procent kupujących to byli obcokrajowcy, którzy chcieli poznać tradycyjne polskie dania – opowiada Katarzyna Kotlenga, właścicielka foodtrucka “Pierogi z drogi”.

2

Głównymi klientami Kotlengi nie są jednak miłośnicy festiwali, jej “kaczka”, jak potocznie określa się stare mercedesy foodtrucki, staje się stały elementem okolic gdańskich biurowców. Każdego dnia parkuje przed innym budynkiem “Trójmiejskiego Mordoru “.

– Pomysł na restaurację na kółkach narodził się ponad rok temu po podróży do Chin. Widzieliśmy tam mnóstwo foodtrucków z ich tradycyjnym jedzeniem. Też postanowiliśmy postawić na tradycję, bo sądzimy, że klienci zapchali się już burgerami. Mają też dość jedzenia meksykańskiego, tajskiego, kebabów, dlatego oferujemy pierogi. Foodtracków z polskim jedzeniem jest jeszcze mało – zapewnia Maciej Kotlenga, mąż Katarzyny ż i współwłaściciel “kaczki”.

Katarzyna jest absolwentem informatyki, później pracowała w korporacji. Jej mąż pracuje na pół etatu w “Ikei”, resztę wolnego czasu poświęca wspierając żonę. W sezonie i tak najczęściej bierze urlop, aby lepić pierogi. Po powrocie z Chin w internecie wypatrzyli fooodtrucka. Wymagał tylko niewielkich remontów. Mieli trochę odłożonych pieniędzy, reszta pochodziła z dotacji. Oboje przeszli też fachowy kurs lepienia pierogów.

– Z babcią umówiliśmy się na niedzielę. Cały dzień lepiliśmy. Teraz w ciągu minuty potrafimy przygotować kilka. Cała tajemnica powodzenia tkwi w odpowiednim cieście. Nie może być zbyt miękkie czy twarde – opowiada Maciej.

Źródło: natemat.pl

Dodaj komentarz