fbpx

Polak komponuje i sprzedaje łąki z dzikich kwiatów

Pochodzący z rodziny botaników mężczyzna, zajmuje się komponowaniem mieszanek dzikich kwiatów. Kupują je klienci, którzy chcą mieć łąkę zamiast zwykłego trawnika. Działalność Polaka ciesz się coraz większym zainteresowaniem, z nasion sprzedanych w ubiegłym roku można byłoby stworzyć łąkę o powierzchni 1 miliona metrów kwadratowych. Karol Podyma, założyciel firmy Łąki Kwietne swoja pasję zamienił w szybko rozwijający się biznes.

– Mój biznes to przede wszystkim pasja — pochodzę z rodziny botaników, mam naturę aktywisty, zależy mi ochronie różnorodności biologicznej i wspieraniu polskiej przyrody. Do zainteresowania się tematem łąk kwietnych namówił mnie mój tata, a im bardziej zgłębiałem temat dzikich kwiatów, rozmawiałem z przyrodnikami, tym bardziej oczywiste stawało się, że muszę się tym zająć. Początkowo założyliśmy fundację, z czasem pasja przerodziła się w biznes, a biznes w sposób na życie – opowiada o swojej pracy, w wywiadzie dla portalu mambiznes.pl.

– Zajmuję się łąkami kwietnymi — ekstensywnym sposobem utrzymania zieleni, który oprócz ogromnych korzyści dla klienta, jest także sporym pożytkiem dla przyrody – dodaje.

Podyma przekonuje, że trawnik w naszym klimacie jest czymś bardzo nienaturalnym. Dodatkowo utrzymanie trawników wymaga sporo pracy, wydatków na środki chemiczne, paliwo czy wodę, co powoduje dużą szkodę ekologiczną.

Alternatywą są łąki kwietne, które oferują posiadaczowi takiego ogrodu szereg korzyści. Począwszy od oszczędności wody, czasu czy paliwa, poprzez ratowanie owadów zapylających, zapewniających leprze zbiory w przydomowych warzywniakach.

W skali globalnej, łąki kwietne dają realne oszczędności finansowe dla miast, związane z ograniczoną pielęgnacją i małymi wymaganiami dzikich kwiatów. W metropoliach istotna jest także funkcja izolacyjna — łąki filtrują powietrze z zanieczyszczeń, tłumią hałas komunikacyjny czy zapobiegają powstawaniu tak zwanych miejskich wysp ciepła.

Łąki są również istotne dla rolników, którym zależy na ochronie upraw i lepszym zapylaniu. Pszczelarzom łąki pozwolą na zapewnienie zróżnicowanej i równomiernie rozłożonej w czasie bazy pokarmowej, przez cały sezon wegetacyjny pszczół.

Kompleksowa usługa

W skład usługi oferowanej przez Podyma wchodzi przygotowanie stanowiska pod łąkę, nasiona, wysiew i pielęgnacja w pierwszym roku. Później łąka staje się niemal bezobsługowa, a pielęgnacja ogranicza się do koszenia 1 lub 2 razy w roku. Koszt założenia łąki nie powinien być droższy od trawnika, za to daje ogromne oszczędności związane niskim kosztem utrzymania.

Podstawą tego biznesu są nasiona, głównym zadaniem firmy jest stworzenie kompozycji, która będzie odpowiadać potencjalnemu nabywcy. Trzon oferty stanowią gotowe mieszanki dostępne w sklepie internetowym. Ich składy to nie tylko inwencja właściciela, ale przede wszystkim wynik współpracy z naukowcami. Ekolodzy opracowują  składy mieszanek środowiskowych, które mają odtwarzać naturalne ekosystemy, entomolodzy pomagają dobierać gatunki odpowiednie dla różnych grup owadów, które mają często odmienne wymagania siedliskowe czy pokarmowe. Jeszcze inni specjaliści odpowiadają za mieszanki na tereny wiejskie, których główną funkcją jest biologiczna ochrona upraw i zwiększanie plonowania.

Rosnące zainteresowanie

– Zainteresowanie łąkami rośnie w zawrotnym tempie. Z nasion sprzedanych w 2019 roku można byłoby założyć łąkę o powierzchni ponad 1 miliona metrów kwadratowych. To prawie dwukrotnie więcej niż w roku poprzednim – komentuje Karol Podyma.

Założyciel firmy  Łąki Kwietne uważa, że sukces zawdzięcza rosnącej świadomości ekologicznej Polaków, którzy jednej strony sami kupują jego nasiona i usługi, a z drugiej coraz częściej artykułują takie oczekiwania wobec swoich samorządów. Miasta z kolei szukają oszczędności. Oprócz tego coraz więcej mówi się o masowym wymieraniu owadów i utracie siedlisk, które są 1 z 5 największych wyzwań, przed którymi stoi nasza cywilizacja.

Źródło: mambiznes.pl

Dodaj komentarz