Chorujemy na nowotwory, bo brakuje nam pierwiastków. Krzem może ratować życie

Ktoś kiedyś powiedział, że „jeżeli się poruszamy, to tylko wtedy, kiedy czujemy napór śmierci. Ona narzuca tempo naszym działaniom i intensywność uczuciom”.

Stanisław Szczepaniak, wynalazca i prezes Jednostki Innowacyjno-Wdrożeniowej INWEX Sp. z o.o. opowiada o tym, jakich mikroelementów brakuje w naszych organizmach, co robić, żeby je uzupełnić, jak chronić się przed rakiem, i o inteligentnych kompleksach złota monojonowego.

Zbudził mnie silny ból kręgosłupa. Krzyknąłem przez sen. Jak się później okazało, to był tętniak rozwarstwiający aorty piersiowej, brzusznej i tętnic udowych. Aorta naciskała na kręgosłup. Została zatrzymana praca nerki na parę godzin, oddawałem mocz co kilka minut. Jednocześnie nogi były blado-sine i zimne, w ogóle tam krew nie docierała. To była tragiczna noc.

Przygotowywano mnie do operacji. Tak się złożyło, że w tym samym czasie pacjentem w szpitalu był dyrektor Polfy, który miał tętniaka aorty brzusznej. On ściągnął światowej sławy kardiochirurga z Włoch, który miał go operować. Razem leżeliśmy w szpitalu w podwójnej sali, najlepsze pokoje, telewizor na pilota, łóżko na pilota, przepiękna łazienka dla ludzi, którzy mają korzystać z ostatnich minut swojego życia.

Jego operacja miała trwać półtorej godziny, góra dwie, a przedłużyła się do 2 godzin i 42 minut.  I chociaż się udała, krążenie nie wróciło, więc nastąpiła już hemoliza.

Profesor z Włoch przyszedł do mojego pokoju i powiedział, że ma taki zwyczaj, że jak ktoś umrze na stole, to na drugi dzień on nie operuje. W związku z tym, że kolejnym dniem miała być niedziela, zoperuje mnie w poniedziałek. Pomyślałem: tamten zmarł po 2 godzinach i 40 minutach, a ty gościu będziesz operowany 6 godzin, bo miały mnie operować trzy zespoły, kardiologiczny, naczyniowy i wewnętrzny, i każdy chciał dwóch godzin. Po przeanalizowaniu sytuacji nie wróciłem już do szpitala.

Jaki wniosek z tego płynie dla nas?

Coś nie działa z profilaktyką zdrowotną, z zapobieganiem chorób, na przykład z profilaktyką chorób nowotworowych. W Polsce rak zabija ponad 100 tysięcy osób rocznie, to około 300 osób dziennie. Czyli dwa samoloty pasażerskie lądujące na lotnisku w Warszawie rozbijają się dzień w dzień. I nikt nie reaguje. Dlaczego? Ponad 190 tysięcy osób rocznie zapada na nowotwory. Jak pokazują dane statystyczne, na świecie rośnie ilość pieniędzy na walkę z rakiem, rośnie i… rośnie krzywa zachorowań na raka. To jest po prostu chore. System funkcjonowania służby zdrowia trzeba zmienić od podstaw, takie absurdy nie mogą się dziać. Dziś zasady obowiązujące w leczeniu pacjenta nikogo nie dopingują do lepszej jakościowo pracy.

Jak Pan stanął na nogi?

Zacząłem szukać, dlaczego stało się to, co się stało. Co było przyczyną kruchych naczyń krwionośnych, w tym przypadku aorty. Zrobiłem analizę pierwiastkową włosów. Czysty przypadek, ktoś mi podpowiedział, że warto ją zrobić. Wyniki pokazały, że w moim organizmie brakowało aż 99% krzemu. A krzem jest czynnikiem kolagenotwórczym. Brakowało mi też 98% boru. Dodatkowo miałem niedobory witaminy D3, a przecież ona jest czynnikiem odpornościowym przeciwko różnym chorobom, łącznie z chorobami nowotworowymi. Od tego czasu zająłem się profilaktyką różnorakich chorób, zwłaszcza mojego organizmu. Przygotowałem pierwszy własny suplement zawierający krzem i bor. Przetestowałem go na sobie i do dziś dzięki niemu mam się bardzo dobrze. Suplement krzem z borem zdobył kilkanaście prestiżowych międzynarodowych nagród i jest chroniony kilkoma patentami.

Miał Pan dużo, szczęścia, że Pan to wszystko przeżył…

Dzięki najwyższemu to przetrwałem. Dawnej sprawności niestety już nie mam. Nikt nie zszyje mi aorty bez operacji, ona sama się nie zagoi. Ale hemoroidy, choroba nowotworowa, czy żylaki, wszystko się cofnęło dzięki temu, że się suplementuję.

Aż się prosi, żeby NFZ finansował każdemu takie badania włosów.

Oczywiście. Tak powinno być, bo to jest ułamek procenta w stosunku do kosztów leczenia. Ale od ludzi słyszę, że czasami pacjent idzie do lekarza, no i lekarz wyśmiewa te wyniki, mówi, że tą analizą to może sobie „tyłek podetrzeć”.

A dlaczego lekarze tak podchodzą do tego badania?

Bo nikt im o nim nie powiedział, bo nie znają zalet tej analizy, bo nikt ich o niej nie uczył, ani na sympozjach, ani na studiach, nigdzie. Jeśli ktoś się nie douczy samodzielnie, nie doczyta gdzieś tam w literaturze czy Internecie, to nie wie. Najskuteczniejsze są te analizy włosów, które badają szerokie spektrum pierwiastków toksycznych i pierwiastków, które ja nazywam „życiodajnymi”. Z takiej analizy można bardzo dużo dowiedzieć się o swoim organizmie.

Nawet czy jest chory na nowotwór?

Tak. Przykładowo, jeśli z analizy wynika bardzo wysoki poziom wapnia w stosunku do normy – np. 500%, to wiadomo, że człowiek jest na sto procent chory na chorobę nowotworową. Rak fermentuje glukozę beztlenowo do kwasu mlekowego, czyli zakwasza organizm. Nasz organizm jest inteligentny, w to miejsce wysyła pierwiastki alkaliczne. Jeżeli my nie będziemy spożywać w piciu i jedzeniu tych pierwiastków, to organizm weźmie je z kości. Dlatego głównym składnikiem kości jest wapń. Organizm przesyła go do guza nowotworowego. Teoretycznie i praktycznie powinno być 99% wapnia w kościach a 1% we krwi. Okazuje się jednak, że u niektórych pacjentów jest 50% na 50%. W związku z tym włosy mają to 50-krotne przekroczenie wapnia. Więc na sto procent można powiedzieć, że ktoś jest chory na raka.

Rozumiem, że Pan chce wzmocnić Polki i Polaków poprzez wzbogacenie gleby mikroelementami?

Powinniśmy badać glebę pod kątem zawartości mikroelementów i produkować je na potrzeby tej gleby. Przykładowo na hektar gleby potrzeba 12-15 kg jonów cynku, miedzi już tylko kilka kilogramów, molibdenu tylko 0,5 kg, boru 0,5 kg. Czyli też musi być odpowiednia proporcja pierwiastków dodawanych do gleby. W rezultacie stworzylibyśmy naprawdę coś, co po prostu dawałoby nam zdrowie pod każdym względem. Chorób przewlekłych jest ponad 150, określa to dziennik ustaw. Do chorób przewlekłych należy m.in. cukrzyca. Cukrzyca głównie spowodowana jest brakiem odpowiednich aminokwasów i brakiem chromu i wanadu. Jeżeli nie ma ich w glebie, a nie ma dzisiaj nawozów chromowych ani wanadowych, w związku z tym gleba nie ma tych pierwiastków i nie dziwmy się, że z każdym rokiem przybywa prawie 10-15% cukrzyków. W Polsce 5 mln osób choruje na cukrzycę między innymi z braku chromu.

W 2019 roku w Polsce decydenci ogłosili Narodowy Program Onkologiczny. Jak Pan ocenia tę inicjatywę?

To jest super inicjatywa. Kluczowym pytaniem jest, czy ona wynika z oddolnej inicjatywy obywateli, czy raczej korporacji farmaceutycznych. Jeżeli pochodzi od ludzi z dołu, to jest to światełko w tunelu. Bo ludzie chcą mniej chorować, mniej cierpieć i żyć dłużej. Jednak, jeżeli strategia jest produktem lobbystów korporacji, to będzie wszystko robione po to, by stosować i aplikować coraz więcej preparatów tak zwanej chemii czy radiochemii. Tu trzeba być uważnym i szukać odpowiedzi.

Zwraca Pan też uwagę na to, że z jednej strony polskie prawo dopuszcza rakotwórczy fluor, a z drugiej strony nie dopuszcza pierwiastków, które są dla nas, dla naszego zdrowia niezbędne. O co tutaj chodzi?

W tej materii decydują i sprawują nadzór Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (European Food Safety Authority – EFSA) i minister zdrowia w danym kraju. Maksymalna dzienna dawka dla fluoru wynosi 3,5 mg. To jest bardzo dużo. Jeśli przez miesiąc pobieralibyśmy codziennie taką dawkę fluoru w pożywieniu lub wodzie pitnej, to nasza szyszynka ulegnie zwapnieniu. Kiedy szyszynka ulegnie zwapnieniu, nie mamy łączności między ciałem a duchem i jesteśmy ZOMBIE, czyli posłusznymi niewolnikami, a nawet gorzej niż posłusznymi niewolnikami, jesteśmy automatami i to jest trucizna. Między innymi amerykański biochemik wielokrotnie nominowany do Nagrody Nobla, Dean Burke, określił, że fluor jest najsilniejszą neurotoksyną, która powoduje choroby nowotworowe. I to nie tylko on, wielu innych naukowców również tak twierdzi.

A my teraz go spożywamy np. w paście do zębów.

Pasta do zębów, fluorowanie zębów na siłę w szkołach itd. Trucizna nie powinna być podawana dzieciom.

A czego nie ma w wytycznych Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności?

Nie ma na przykład kobaltu. Kobalt jest metalem centralnym witaminy B12. Jeżeli ludzie robią badania, wykazują one, że mają totalny niedobór witaminy B12. Jeśli organizm ma kobalt, to sam wytworzy witaminę B12, ale z kolei nawet zjedzeniu kobaltu z pożywieniem musi towarzyszyć szereg uwarunkowań, żeby on przeniknął do organizmu, do krwiobiegu jako kobalt.

W ofercie Pana firmy znajduje się złoto monojonowe. Co to za produkt?

Każda komórka naszego organizmu potrzebuje pierwiastków niezbędnych dla życia. Żeby je dostarczyć, konieczne jest rozdrobnienie pierwiastków do wielkości pozwalającej na ich przenikanie przez błony komórkowe. Chodzi o to, aby rozbić strukturę złota do pojedynczych jonów (monojonów). Nić DNA mamy w każdej komórce i ta nić ma średnicę 0,3 nm. Z kolei średnica naszego złota monojonowego wynosi 0,17 nm, czyli pięknie trafi tam, gdzie trzeba. Trafia i katalizuje energię, zapobiega starzeniu i naprawia DNA, np. jak mamy je gdzieś „skopane” przez różne czynniki wrodzone czy fizykochemiczne. Sztuką jest, żeby rozbić złoto do tych monojonów. W naszej firmie od lat to robimy, ma to działanie różnorakie, przyszłościowe, lecznicze. Dlatego opracowaliśmy tzw. inteligentne kompleksy złota jako lek na choroby nowotworowe.

Obok nowych specyfików są też stare, zapomniane. Wspomniał Pan na jednym z wykładów o stosowaniu dolomitu.

Dolomit jest skałą naturalną, węglanem wapniowo-magnezowym. To idealny nawóz dla rolnictwa, bo od razu mamy w glebie magnez i wapń. Dolomit jest solą węglanową, która rozpuszcza się tylko w środowisku kwaśnym. Służy do tego, żeby gleba nie była zbyt kwaśna, czyli możemy wysypać dolomitu na kilka lub kilkanaście lat na zapas i on będzie się powoli rozpuszczał w zależności od tego, ile będzie w glebie tzw. wolnych kwasów organicznych. To jest pewnego rodzaju bufor, który stabilizuje odpowiednie pH. Nasz organizm, zwłaszcza kości są zbudowane z wapnia i magnezu. Niestety ludzie nie mają tych pierwiastków w dostatecznej ilości. Gdybyśmy nawozili glebę dolomitem, mielibyśmy wapń i magnez w odpowiednich proporcjach. A tak ludzi bardzo często łapie skurcz łydki, uda. To widzimy, to czujemy, ale jak złapie nas skurcz mięśnia sercowego, czasami może to być ostatni skurcz.

A przeciętny konsument, co może zrobić sam, żeby zadbać o uzupełnienie pierwiastków, których brakuje w jego organizmie?

Najważniejsza jest odpowiednia dieta. Ale ona już dziś nie wystarcza bo, jak wspomniałem, glebę mamy wyjałowioną. Warto się suplementować. Przykładowo zachęcam do regularnego picia suplementów zawierających krzem organiczny z borem. Przyjrzałem się przez ostatni rok kilkuset analizom pierwiastkowym włosów. Ludziom totalnie brakuje krzemu i boru. Polecam też kupić w aptece zwykły dolomit i go ssać. Przetestowałem to na sobie. Działa.

Często podkreśla Pan, że kluczowe dla naszego zdrowia jest to, żeby się nie stresować. Dlaczego to aż tak ważne?

Amerykański uczony Leonard Coldwell twierdził, że „przyczyną chorób nowotworowych czy chorób przewlekłych jest stres. Stres decyduje w 84% o naszych chorobach, a reszta to odżywianie, powietrze, woda”. Ja bym powiedział, że może nie w 84%, ale na pewno w ponad 50%. Stres powoduje zwężenie naczyń krwionośnych, nie dopływa krew do odpowiednich organów, wydziela się adrenalina. To temat na oddzielny wywiad. Stres jest przyczyną wielu chorób przewlekłych, zwłaszcza chorób nowotworowych, więc nie stresujmy się, łykajmy dobrze przyswajalny magnez.

Rozmawiał Rafał Górski

 

Stanisław Szczepaniak – absolwent Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Chemik, wynalazca i prezes Jednostki Innowacyjno-Wdrożeniowej INWEX Sp. z o.o. Ma na swoim koncie ponad 150 patentów oraz kilkanaście zgłoszeń patentowych. Otrzymał: Złoty i Srebrny Krzyż Zasługi, Odznakę za Zasługi dla Wynalazczości, Krzyż Kawalerski, Krzyż Oficerski – International Order of Merit Inventors przyznany przez prezydenta Międzynarodowej Federacji Wynalazców (IFIA), Krzyż Komandorski Merita de L`invention oraz Wielki Krzyż Oficerski Orderu Wynalazczości (Ordre du Merite de Innovation au Grand Officier) – najwyższe odznaczenie przyznane przez Belgijską Kapitułę Królewską.

 

Opracowanie: KM

Pełny tekst wywiadu dostępny na stronie:  https://instytutsprawobywatelskich.pl/nie-ma-zycia-bez-krzemu/?fbclid=IwAR02Lu_BuKAH62LdIa2FSyddL3k0O2_q-lbxufowoSaWVAYt_tXHutNMRGI

 

Źródło: instytutsprawobywatelskich.pl

Foto: archiwum prywatne

Dodaj komentarz