Ojciec Artur Gałecki z Rzeszowa – jedyny dominikanin w Polsce a i prawdopodobnie na świecie z licencją pilota

Kiedy znajomi i bliscy pytają go, po co duchownemu licencja pilota, odpowiada – „No jak to po co, żeby latać! …Latanie jest fajne i warto robić w życiu coś, co sprawia że inne rzeczy nam wychodzą…”

O. Artur Gałecki kilka dni temu został przeorem rzeszowskich dominikanów. Od 14 lat jest związany z Rzeszowem, gdzie na jego nabożeństwach pojawia się bardzo wiele osób.

Dlaczego?

Nie tylko dlatego, że ma kojący, radiowy głos. Jest bardzo inspirującym duchownym i mówcą, który posiada wspaniały kontakt z ludźmi, a tajniki wiary przedstawia w sposób, który  ożywia serce i uaktywnia to wszystko, co w człowieku dobre i warte pielęgnowania.

Zdobycie licencji pilota było jego wielkim marzeniem, które udało się zrealizować. Do tej pory za sterami spędził ponad 100 godzin. Pilotuje lekkie samoloty TECAM.

Na pytanie, jakim jest pilotem, odpowiada żartobliwie : „Chciałbym być żywym i to jest dla mnie najważniejsze. Mieć doświadczenie, a to nabywa się popełniając błędy. Nie da się inaczej.

Jak mówi również – lotnictwo ma wiele wspólnego z życiem:

„W lotnictwie track to linia, po której leci samolot, a heading to kierunek, w którym usytuowany jest dziób samolotu. Nie zawsze jedno pokrywa się z drugim. Często samolot leci jakby bokiem. W życiu też często lecimy bokiem. Zdajemy sobie sprawę, że wiatr mamy przeciwny, musimy się inaczej skonfigurować. Dla mnie przepiękną lekcją był czas, kiedy robiłem uprawnienia do latania nocą, przy minimalnej liczbie świateł lotniskowych. Port było widać dopiero na samym końcu, na ostatniej prostej. W życiu jeszcze zanim zobaczymy cel, wielokrotnie musimy zaufać, że to czego nas nauczono jest słuszne i właściwe…”

 

 

Cały artykuł o. Arturze przeczytacie w numerze 86 Nowin Rzeszowskich z 4-5 maja 2018 (autorka tekstu: Beata Terczyńska)

Inspirujące homilie o Artura znajdziecie tu – smacznegoobiadu.pl

Foto: www.rzeszow.dominikanie.pl

Dodaj komentarz