fbpx

Wyruszyli w podróż, aby pokazać dzieciom świat, zanim te stracą wzrok

Para pochodząca z Quebecu w Kanadzie dowiedziała się, że troje spośród czwórki ich dzieci cierpi na nieuleczalne schorzenie, które może prowadzić do całkowitej utraty wzroku. Postanowili więc wyruszyć w roczną podróż po świecie. Wszystko po to, aby zapewnić dzieciom jak najwięcej wspomnień i nauczyć je przystosowywania się do ciągłych zmian.

Kilka lat temu u Mii, najstarszej z czwórki dzieci Edith Lemay i Sebastiena Pelletiera, wykryto zwyrodnienie barwnikowe siatkówki. Jest to zaburzenie, które może prowadzić do pogorszenia wzroku, a nawet jego całkowitej utraty. Niestety to samo schorzenie zdiagnozowano później u dwóch synów, 7-letniego Colina i 5-letniego Laurenta. Jedynie 9-letni Leo nie ma problemów ze wzrokiem.

„Tak naprawdę nie można z tym nic zrobić” — przyznała w rozmowie z CNN Lemay, tłumacząc, że obecnie nie ma lekarstwa ani skutecznego zabiegu na tę przypadłość.

„Nie wiemy, jak szybko to się potoczy, ale spodziewamy się, że w połowie życia dzieci będą całkowicie niewidome”.

Według amerykańskiego National Eye Institute, objawy tej choroby zwykle zaczynają się pojawiać w dzieciństwie. Wiele osób ostatecznie może stracić wzrok.

Cel: jak najwięcej „wspomnień wizualnych”

Rodzice musieli pogodzić się z diagnozą, postanowili jednak pomóc dzieciom w budowaniu umiejętności, których będą potrzebować w przyszłości. Za radą jednego ze specjalistów, postanowili zapewnić swoim pociechom jak najwięcej „wspomnień wizualnych”.

W związku z tym Lemay i Pelletier zaczęli planować roczną podróż po świecie.

Wcześniej inaczej podchodzili do dzikich wypraw wraz z dziećmi, jednak z w obliczu diagnozy pojawiła się pilna potrzeba.

„W domu można robić wspaniałe rzeczy, ale nie ma nic lepszego niż podróżowanie. Nie chodzi tylko o widoki, ale również poznawanie różnych kultur i ludzi” — ocenili.

Zaczęli gromadzić fundusze, prezentem od losu okazała się sprzedaż firmy, w której Pelletier pracował i miał udziały.

Nauka płynąca z podróżowania

Podróż miała rozpocząć się wcześniej, jednak pandemia pokrzyżowała ich plany. Wyruszyli z Montrealu dopiero w marcu 2022 roku. Bez konkretnych planów, ponieważ „wszędzie na świecie są piękne miejsca.

Jedyne co nimi kierowało to idea, aby spełniać marzenia dzieci.

Mia chciała pojeździć konno, a Laurent wypić sok na wielbłądzie. Najpierw trafili do Namibii, gdzie podziwiali słonie, zebry i żyrafy, następnie ruszyli do Zambii, Tanzani i Turcji, gdzie spędzili miesiąc. Kolejnym przystankiem była Mongolia, z której pod koniec sierpnia ruszyli do Indonezji. 6-osobowa rodzina skupia się przede wszystkim na widokach, faunie i florze. Odwiedzają też mieszkańców terenów, które przemierzają.

„Naprawdę staramy się, by zobaczyły rzeczy, których nie zobaczyłyby w domu, by miały jak najwspanialsze wspomnienia” – powiedziała Lemay, dodając, że dzieci w ciągu swojego życia będą musiały wykazać się dużą elastycznością, by dostosować się do postępującego pogorszenia wzroku.

„Podróżując można się wiele nauczyć. Podróżowanie jest przyjemne i zabawne, ale może też być naprawdę trudne. Możesz czuć się niekomfortowo. Możesz być zmęczony. Pojawia się frustracja” — ocenia.

Rodzicom trudno jest odpowiadać na pytania, które zaczynają zadawać dzieci, do niedawna nieświadome, z jak poważną chorobą się mierzą. Lemay wspomina moment, kiedy 5-letni Laurent zapytał ją, co to znaczy być niewidomym i czy będzie mógł prowadzić samochód. „Dla niego to była zwykła rozmowa, a mnie złamała serce” — przyznaje Lemay.

Rodzina inspiruje innych

Pelletierowie relacjonują swoje przygody w mediach społecznościowych, inspirując innych. Wśród tysięcy osób obserwujących ich profile jest nauczycielka ze specjalistycznej szkoły dla osób niewidomych lub niedowidzących w Quebecu, która regularnie przekazuje swoim uczniom zapiski z trasy Pelletierów.

Chociaż do domu w Quebecu planują wrócić dopiero w marcu 2023 roku, ich plany nie sięgają daleko naprzód. Jak twierdzą, ta podróż otworzyła im oczy na wiele różnych rzeczy i chcą cieszyć się tym, co mają i ludźmi, którzy są wokół. Za najważniejsze osiągnięcie podróży uważają wzmocnienie więzi w rodzinie. „Mam nadzieję, że tak będzie też w przyszłości, by dzieci mogły się nawzajem wspierać” – dodaje Lemay.

 

Źródło: CNN

 

Dodaj komentarz