Polskie drukarki 3D podbijają świat


1

Może to kwestia narodowych kompleksów, może kwestia braku wiary w siebie – wiele osób w Polsce jest przeświadczona, iż wszystko co najlepsze dzieje się poza granicami naszego kraju. W końcu rozmawiamy tylko przez zagraniczne telefony, pracujemy wyłącznie na zagranicznych komputerach, jeździmy zagranicznymi autami, chodzimy do kina głównie na zagraniczne filmy i słuchamy przede wszystkim zagranicznej muzyki.

Najpopularniejszymi polskimi markami odzieżowymi są te, których nazwy brzmią zagranicznie, a ludzie kupujący ubrania nie są w ogóle świadomi faktu, kto jest ich rzeczywistym producentem. Gdy polski film walczy o nominację do Oscara, przeżywamy narodową mobilizację, trzymając kciuki w nadziei, że może tym razem znowu się uda…

Tymczasem wcale nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać. Polska należy do absolutnej czołówki liderów w wielu różnych segmentach i branżach, a jedną z nich są nowe technologie. Bankowość elektroniczna, Internet Of Things czy gaming – to Polacy wyznaczają tu trendy i przecierają nowe ścieżki, którymi podąża później reszta świata. Kolejną branżą, w której urastamy powoli do roli prawdziwego potentata, to druk 3D. Polskie firmy produkujące drukarki 3D podbijają zagraniczne rynki, a ich urządzenia cieszą się uznaniem użytkowników na całym świecie.

2

Dawid staje w szranki z Goliatem

Jeszcze w połowie 2013 roku prawdziwym wydarzeniem była wzmianka o polskiej firmie w którymś z zagranicznych serwisów branżowych. Cieszyli się wszyscy – począwszy od firmy, która została dostrzeżona, a skończywszy na reszcie branży, która widząc, że oczy zagranicznych mediów spoglądają od czasu do czasu na polski rynek, liczyła na to, że i o nich może kiedyś ktoś coś napisze. Dziś jest to czymś naturalnym i oczywistym. Polskie firmy cieszą się dużym uznaniem, a rodzima branża jest postrzegana jako jedna z najdynamiczniej rozwijających się na świecie. Co najważniejsze – odbywa się to w całkowicie naturalny i organiczny sposób.

W przeciwieństwie do USA, Chin, Korei Południowej, Singapuru czy Wielkiej Brytanii, w Polsce nie są uruchamiane żadne programy rządowe wspierające rozwój tej gałęzi przemysłu, nie są zakładane dedykowane ośrodki badawcze, a instytucje państwowe nie podpisują wielomilionowych kontraktów na dostawy drukarek 3D. Polskie firmy rozwijają się same z siebie, odnosząc sukces dzięki innowacyjności i ciężkiej pracy.

Polska na światowej mapie druku 3D

Tak naprawdę wszystko zaczęło się 21 stycznia 2014 roku, gdy olsztyński Zortrax ogłosił podpisanie kontraktu na dostawę 5000 sztuk swoich drukarek 3D dla giganta branży IT – Della. Było to wydarzenie absolutnie bez precedensu – był to największy jednorazowy kontrakt tego typu w historii całej branży druku 3D. Polska oficjalnie pojawiła się na światowej mapie druku 3D, przestając być jedynie regionalną ciekawostką.

Branża druku 3D to jedna z najszybciej rozwijających się branż związanych z nowymi technologiami na świecie. Polskie firmy odgrywają w niej bardzo istotną rolę

Co ciekawe, nie był to pierwszy sukces Zortraksa na międzynarodowej arenie. Kilka miesięcy wcześ­niej firma zdobyła dofinansowanie w wysokości ponad 179 tysięcy dolarów na Kickstarterze – największej platformie crowdfundingowej, na poczet rozwoju swojego flagowego urządzenia – Zortrax M200. Niemniej jednak nie było to wciąż nic nadzwyczajnego – dofinansowanie na drukarkę 3D zdobyło bardzo wiele firm z różnych zakątków świata, a olsztynianie byli po prostu jednymi z wielu.

Generalnie Zortrax nie zrobił nic nadzwyczajnego – jego drukarka 3D nie miała jakichś wyjątkowych właściwości lub funkcjonalności, nie wyróżniała się też znacząco wyglądem. Nie była również tania. Miała za to dwie bardzo ważne zalety – była banalnie prosta w obsłudze i oferowała wysokiej jakości wydruki. Twórcy Zortraksa zrozumieli po prostu, czego tak naprawdę potrzebuje rynek, i stworzyli produkt, który idealnie wpisywał się w jego oczekiwania. Dziś jest to jedno z najbardziej znanych i cenionych urządzeń.

 

Źródło: komputerswiat.pl