Warszawscy bezdomni własnoręcznie zbudowali statek, którym popłyną w rejs dookoła świata

Choć nikt nie dawał im szans na to, że doprowadzą projekt do końca, udało im się. Teraz popłyną w rejs dookoła świata. Grupa bezdomnych z Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej w warszawskim ursusie zbudowała statek.

Budowa jachtu nie była łatwa i trwała aż 11 lat. Wszystko tworzone było na podwórzu, w Ursusie. Pomysłodawcą budowy statku był ojciec Bogusław Paleczny, który inspirował bezdomnych do tego, aby swoje życie podporządkowali jednemu celowi, w tym wypadku, była to budowa statku.

To jest zbudowane rękami, ale nie tylko przeze mnie. Dużo ludzi się tutaj przewinęło – mówi się Sławomir Michalski, jeden z budowniczych.

Niektórzy o morzu nie mają pojęcia, ale ta budowa to dla nich sens życia. – Największa jednostka to kajak. Jak nim wypłynąłem to z jednej i drugiej strony brzeg widziałem, a tu mi mówią, Marek, nie będziesz brzegu widział, jak na oceanie będziemy dwa, trzy tygodnie – opowiada jeden z konstruktorów.

Ojciec Bogusław pochwycił pomysł od osób bezdomnych. W 2006 roku duchowny przebywał w szpitalu dla osób chorych na gruźlicę w Otwocku. Podczas tego pobytu zrodziła się idea żeglarstwa osób bezdomnych. Usłyszał o podopiecznym, który swoimi siłami starał się zbudować „dom na wodzie” jednak jego marzenie spłonęło.

„Osoby bezdomne potrzebują wsparcia, wiary we własne siły oraz potwierdzenia swojej wartości. W Polce nie ma etosu pracy. Praca sama w sobie nie ma wartości. Osoby z niskim wykształceniem podejmują pracę tylko po to, aby otrzymać wynagrodzenie. Często słyszane słowa to „nie opłaca się pracować”. Na takie myślenie nasze społeczeństwo pracowało wiele lat, postawa roszczeniowa przechodzi z pokolenia na pokolenie. Zwykłe powiedzenie masz iść do pracy nie daje żadnych rezultatów. Z niewolnika nie ma pracownika. Nie starcza na kupno mieszkania, otrzymanie kredytu a często nawet na wynajęcie pokoju. Wizyta w wydziale lokalowym kończy się stwierdzeniem: Gmina nie ma lokali socjalnych, a jeśli są to tylko dla matek z dziećmi. Pierwsza wypłata to zazwyczaj początek kolejnego ciągu alkoholowego. I w głowie myśl, po co żyć. Rodzina, znajomi, sąsiedzi „wiedzą”, że to nic nie wart alkoholik, który już nic nie zrobi ze swoim życiem. Ci ludzie także mają godność i zwyczajnie wstydzą się swego życia. Nie ma bezdomności z wyboru tylko droga, z której ciężko zawrócić. Mężczyźni którzy ukończyli 40 lat twierdzą, że są starcami i mają do przeżycia co najwyżej 5 lat. Jak przekonać ich, że są pełno wartościowymi ludźmi? Musi się jeszcze wiele zmienić zanim społeczeństwo zacznie rozumieć osoby bezdomne. W mediach nie mówi się, że zamarzł człowiek tylko zamarzł bezdomny. Działa to na wyobraźnię w ten sposób, że „pijany przewrócił się i zmarł”. Bardzo często jest to nie prawda. Osoby bezdomne są bezbronne wobec stereotypów. Należy pamiętać, że ile jest osób bezdomnych tyle dróg dojścia do tego stanu.

Ojciec Bogusław usiłuje to zmienić, bezdomni będą się kojarzyć z „Karaibami”. Budowa jachtu pokazuje, że można zrobić wszystko, jeśli tylko się chce. Jest to symbol niemożliwego. Ze zrujnowanego biurowca fabryki Ursusa powstał jeden z najładniejszych budynków w dzielnicy. Jacht też będzie dumą osób bezdomnych. Wyprawa jachtem z osobami bezdomnymi dookoła świata będzie przełomem w świadomości osób bezdomnych oraz społeczeństwa.

W Pensjonacie „Św. Łazarza” przebywa rocznie około 250 osób. Bezdomni sami sobie gotują, sprzątają, remontują, pełnią funkcję ochrony obiektu, także jacht budują sami. Nie ma tu zatrudnionej rzeszy pracowników. Wystarczy wskazać im drogę. Ci ludzie sami są w stanie sobie pomóc.

W Pensjonacie „Św. Łazarza” przebywa rocznie około 250 osób. Bezdomni sami sobie gotują, sprzątają, remontują, pełnią funkcję ochrony obiektu, także jacht budują sami. Nie ma tu zatrudnionej rzeszy pracowników. Wystarczy wskazać im drogę. Ci ludzie sami są w stanie sobie pomóc. Zamiast godzin wykładów, pogadanek należy pokazać jak można żyć. Granica między bezdomnością a „domnością” jest cienka przekroczenie jej nie musi oznaczać braku możliwości powrotu do społeczeństwa. Otrzymanie dobrze płatnej pracy, kupienie mieszkania nie zawsze rozwiązuje problem. W krajach bogatych także są osoby bezdomne. Należy zmienić mentalność tych ludzi spróbować czegoś nowego. Żeglarstwo to szlachetny sport, który uczy dokonywania wyborów, współpracy w grupie, planowania czasu wolnego i spędzania go pożytecznie. Dzięki doświadczeniom zdobytym na morzu kształtuje się charakter. Morze uczy pokory, samokontroli, zdecydowania w podejmowaniu decyzji, nie znosi niedokładności. Uczy walki ze słabościami charakteru, zaradności, zachowania zimnej krwi, odporności psychicznej, zdyscyplinowania. Żeglarstwo wychowuje, wywiera ogromny wpływ na kształtowanie pozytywnych zachowań.” – czytamy na stronie misji.

O inicjatywie pisał nawet New York Times. Wówczas świat dowiedział się o bezdomnych, którzy chcą opłynąć kulę ziemską.

Źródło: warszawa.eska.pl, misja.com.pl

One thought on “Warszawscy bezdomni własnoręcznie zbudowali statek, którym popłyną w rejs dookoła świata

  • 27 października 2018 at 13:49
    Permalink

    O, takie pomaganie, to ja rozumiem. Ciepło się robi na sercu!

    Reply

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: