Czy warto mieć lokalną walutę? Oczywiście!

Jest ich obecnie ponad 2500. Ostatnie dekady przyniosły ich ogromny rozwój. Waluty prywatne – lub jak je nazywają inni – waluty lokalne są coraz popularniejsze. Co ciekawe już w 2004 roku prezes FED Allan Greenspan stwierdził, że XXI wiek będzie stuleciem prywatnych, lokalnych walut. Co więcej z historii wynika, że tam gdzie spróbowano – choć na krótko – wprowadzić lokalną walutę, udało się zredukować bezrobocie, a lokalne społeczności szybciej się rozwijały. Dlaczego? Lokalna waluta „nie rdzewieje” w banku, zwykle jest w nieustannym obrocie, przez co aktywizuje ludzi.

Jak przypomina serwis glosulicy.pl, w 1920 r. górnicze miasteczko Schwanenkirchen w Niemczech wprowadziło środek płatniczy o nazwie Wära. Miasteczko przeżywało niebywałe problemy. Kopalni brakowało kapitału więc górnicy stracili pracę. Przeprowadzono więc eksperyment. Na próbę uruchomiono kopalnię, a górnikom płacono nie w niemieckich markach, a w Wärach. Kupowali za nie towary w lokalnych sklepach, sklepikarze płacili nimi hurtownikom, a ci producentom. Pieniądze ostatecznie wracały do kopalni.

I choć w mieście nastał dobrobyt, to projekt został zablokowany przez władzę centralną.

Podobnie było w austriackim mieście Worgl. Burmistrz miasta pogrążonego w bezrobociu wprowadził do obiegu  szylinga Worgl. Kurs wobec oficjalnego szylinga usztywniono 1:1.

Na początek wyemitowano zaledwie 5 tys. Worgli. Posiadacz tego banknotu co miesiąc musiał udać się do urzędu po stosowny stempel płacąc za niego 1% wartości nominalnej banknotu. Każdy chciał się więc go pozbyć jak najszybciej.  „Zysk 1 proc.” przeznaczano na likwidację biedy. Lokalna kopalnia wypłacała walutą pensje górnikom, którzy wydali je w okolicznych sklepach. Nawet rada miejska chcąc pozbyć się środków – nim stracą 1% – inwestowała je w prace publiczne. Obrót Worgli był 13 razy szybszy niż tradycyjnych szylingów. W ciągu kilku miesięcy znikło bezrobocie, a w miejskiej kasie – mimo inwestycji – zaczęły pojawiać się nadwyżki. System był tak skuteczny, że podobną drogą chciały pójść kolejne miasta. Jednak Centralny Bank Austrii, który bał się o swoją pozycję, szybko zlikwidował walutę, a burmistrza postawiono przed Trybunałem Konstytucyjnym. Zarzut? Wejście w kompetencje banku centralnego poprzez przyjmowanie należności podatkowych w szylingach Worlg. W ciągu 4 miesięcy od likwidacji waluty, sytuacja w mieście była równie dramatyczna jak wcześniej.

Jak dowodzą eksperci, zasadniczym minusem Worgli była ich utrata wartości (czyli inflacja), która faktycznie utrudniała oszczędzanie.

Jest jeszcze funt bristolski… To waluta wymieniana na funty szterlingi po kursie 1:1 po złożeniu stosownego depozytu. Nie są one legalnym środkiem płatniczym. System wymiany bazuje na powszechnej akceptacji lokalnej waluty. Tym co odróżnia funta bristolskiego od innych walut jest fakt, że w obiegu są także banknoty drukowane.

Inny przykład? W Szwajcarii powstała WIRtschaftsring-Genossenschaft, lokalna waluta, która też miała napędzać rozwój kraju. W przeciwieństwie jednak do innych rządów, Szwajcarzy nigdy nie zakwestionowali legalności działania WIR-u. Lokalni handlarze szwajcarscy do dziś rozliczają się poza rynkiem finansowym. W ten sposób rozlicza się co piąta firma w Szwajcarii i Lichtensteinie. Zdaniem specjalistów tak ogromny sukces WIRa spowodowany jest wyjątkową mentalnością Szwajcarów. Są oni po prostu bardzo mocno zintegrowani lokalnie.

Waluta radzi sobie tak dobrze, że w grudniu ubiegłego roku Bank Światowy oficjalnie zaakceptował przyznanie skrótu CHW jednostce monetarnej szwajcarskiego Banku WIR (Wirtschaftsring-Genossenschaft).

Obecnie najbardziej dynamicznie ruch walut lokalnych rozwija się w Stanach Zjednoczonych. W Europie na uwagę zasługują belgijski RES, duński ABSI i szkocki tBEX. W naszym regionie (Polska, Czechy, Słowacja) wspierana jest działalność BCI. W styczniu tego roku oficjalnie ruszyła też nowa polska waluta lokalna – Dobry.

 

Źródło:http://www.biztok.pl

Dodaj komentarz