Nałęczów – jedno z niewielu miasto w Polsce, które poradziło sobie z reklamozą na ulicach.

Nałęczów to niewielkie miasteczko, żyjące głównie z turystów i pensjonariuszy sanatorium. Jak wiele polskich gmin borykało się z zalewem reklam, sklepami „wylewającymi” się na ulice i chaosem. I jako jedno z niewielu świetnie sobie z tym poradziło.

Recepta na bałagan w przestrzeni miejskiej okazała się bardzo prosta. Władze gminy zaczęły od zlikwidowania wszystkich reklam, stojących na jej terenie. Ich właściciele dostali dwa miesiące na ich usunięcie. Tym, którzy zlekceważyli zarządzenie, reklamy zostały zarekwirowane przez gminne służby. Ale nie zniszczone – można było je odebrać bez ponoszenia kosztów.

Potem władze wprowadziły nowe, rewolucyjne jak na Polskę, zasady ładu w przestrzeni publicznej. Każda firma może mieć tylko jeden szyld, każda restauracja – najwyżej jeden tzw. potykacz na chodniku przed wejściem. Żadna firma nie może zaklejać okien reklamami, wieszać reklam świetlnych i neonów.

Burmistrz Nałęczowa podkreśla jednak, że najważniejsze jest budowanie współodpowiedzialności za wygląd przestrzeni publicznej. Z zawodu jest plastykiem i woli edukować przedsiębiorców, niż ich karać.

 

Czytaj więcej na: innpoland.pl

Foto: naleczow.pl

 

Dodaj komentarz