Alternatywa dla małej czarnej. Żołędziówka wraca do łask

Rozkoszował się nią Fryderyk Chopin. Podobno wypijał siedem filiżanek dziennie. Kawa żołędziówka, bo o niej mowa, znowu podbija podniebienia Polaków.

Żołędzie kojarzą się przede wszystkim z ludzikami konstruowanymi na zajęciach z plastyki. Tymczasem okazuje się, że powstaje z nich równie świetna w smaku i aromacie kawa. Żołędziówka, gościła na polskich stołach już w XIX wieku. Pito ją także podczas II wojny światowej, gdy trudno było o klasyczną kawę.

Fanem kawy z żołędzi był Fryderyk Chopin. W „Kuryerze Szafarskim” można znaleźć taki oto cytat: „Dnia 18 Jaśnie Pan Fryderyk Franciszek Mikołaj Jakub Chopin wypił siedem filiżanek kawy żołędziowej, spodziewać się trzeba, iż niedługo osiem wypije”.

Na odporność i odchudzanie

Dziś żołędziówka powraca do łask i staje się hitem sklepów, zwłaszcza tych ze zdrową żywnością. W jej składzie oprócz prażonych żołędzi znajdziemy również cynamon, imbir, czy goździki. Żołędziówka jest nie tylko smaczna, ale bardzo zdrowa. Nie zawiera kofeiny, jest natomiast źródłem cennych pierwiastków takich jak mangan, miedź, magnez, potas, czy fosfor. To także źródło witaminy z grupy B, głównie B6, której odpowiedni poziom nie powoduje problemów ze skórą, czy anemii. Żołędzie to także duża ilość kwasu foliowego.

Kawa z żołędzi nie tylko pobudza, ale wzmacnia również wątrobę, żołądek i śledzionę. Poprawia trawienie. Dawniej podawano ją także osobom z obniżoną odpornością i po przebytych chorobach. Jeżeli ktoś chce wspomóc swoje odchudzanie również może po nią sięgnąć. Żołędziówka kupiona w sklepie to wydatek rzędu 4-7 złotych za 100 g. Kawę tę można przygotować również samemu. Żołędzie najlepiej zbierać pod koniec września, bo te które spadają z drzew wcześniej mogą okazać się robaczywe. Żołędziówkę mogą pić nie tylko dorośli, ale i dzieci.

 

Źródło: tvp.info

Dodaj komentarz