fbpx

Lekarze z Zabrza, jako drudzy na świecie, przeszczepili płuca po COVID-19

45-letni pacjent, któremu koronawirus nieodwracalnie zniszczył płuca, we wtorek opuści szpital. Życie uratował mężczyźnie przeszczep przeprowadzony w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala jednoimiennego w Tychach. Zakażenie koronawirusem przebiegało błyskawicznie, wkrótce okazało się, że niezbędne jest podpięcie pacjenta pod ECMO w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Ponieważ leczenie nie przyniosło pożądanych efektów, chirurdzy ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu podjęli decyzję o przeczepieniu płuc.

Zniszczone przez Covid-19 płuca pana Grzegorza przypominały zupełnie inny narząd – mówił w rozmowie z RMF FM dr Mirosław Nęcki ze Śląskiego Centrum Chorób Serca. „Twardy, mały, z wybroczynami krwotocznymi, zakrzepami” – opisywał spustoszenia, jakie w organie pozostawił po sobie patogen.

Decyzja o przeszczepieniu płuc po COVID-19 była o tyle trudna, że do tej pory taki zabieg udał się tylko jednemu zespołowi na świecie. Podwójny przeszczep płuc otrzymała pacjentka z koronawirusem hospitalizowana w Chicago.

Pan Grzegorz miał szczęście, ponieważ dawca z odpowiednią grupą krwi znalazł się dość szybko. Jego płuca okazały się za duże, zatem przed wszczepieniem lekarze chirurgicznie nieco je zmniejszyli. Transplantację przeprowadza się, kiedy nie ma do niej przeciwwskazań, wówczas jest szansa na powodzenie. Na pewno nie każdy chory, który w przebiegu COVID-19 będzie w takim stanie, jak nasz pacjent, będzie potencjalnym biorcą płuca – zwrócił uwagę kierownik programu transplantacji płuc w Śląskim Centrum Chorób Serca dr hab. Marek Ochman.

 

Według zapowiedzi zabrzańskich lekarzy, pan Grzegorz już we wtorek ma opuścić szpital. W rozmowie z dziennikarką RMF FM Anną Kropaczek powiedział, że nie może się doczekać spotkania z żoną i 2-letnim synkiem. Nie widział swoich bliskich od czerwca, kiedy potwierdzono u niego koronawirusa.

 

Źródło: rmf24.pl

Foto ilustracyjne

Dodaj komentarz