Mówią o nim Maniuś Kalendarz


Mariana Lańdę z Ropek znają wszyscy, od Wysowej aż po Gorlice. Wystarczy powiedzieć mu jakiekolwiek imię, a błyskawicznie podaje wszystkie daty imienin. Potrafi podać dzień tygodnia dowolnej daty z przeszłości. Mówi przy tym, że nigdy nie miał w domu kalendarza.

Panu Marianowi wystarczy rzucić datę, obojętnie z przyszłości czy przeszłości, a on określa, na jaki dzień tygodnia przypada. Obliczenie, tak do pół wieku wstecz, zajmuje mu ułamek sekundy. Potrzebuje chwili w przypadku jeszcze wcześniejszych wydarzeń, ale i tak niezbyt długiej. Wystarczy podać jakiekolwiek imię, a nim zdąży wypowiedzieć się je do końca, od razu rzuca daty imienin. Niejako na dowód, pyta mojego towarzysza o imię. Zanim ten zdąży wypowiedzieć „Bogdan”, Maniuś recytuje: to imieniny może pan obchodzić 6 lutego, 19 marca, 17 lipca, 10 sierpnia, 8 albo 9 listopada i 10 grudnia. Często już słyszał: jak ty to robisz, pieronie?! – Nigdy nie miałem kalendarza. Nie wiem, skąd mi się to wzięło – mówi szybko. – Ja zwykły człowiek jestem, nie byłem specjalnie szkolony, ani nic. Tak mam – dodaje

Czytaj więcej na: gazetakrakowska.pl
Autorka tekstu i foto: Halina Gajda