Historia jak z „Księgi Dżungli”- prawdziwy Mowgli, który dorastał z dzikimi zwierzętami Afryki!

5983283

Nadzwyczajna gama zdjęć w świeżo wydanej książce przedstawia Tippi Degre- Francuzkę, obdarzoną mianem „prawdziwego Mowgli’ego”- która dorastała z dzikimi zwierzętami.

Jej „bratem” był słoń, najlepszym przyjacielem lampart, jej placem zabaw zaś- afrykański busz.
Teraz, nowa książka Tippi, „Tippi: My Book of Africa”, prezentuje prawdziwie magiczne zdjęcia, które doprowadziły do porównań Tippi z młodym bohaterem „Księgi Dżungli” Rudyarda Kiplinga, Mowglim.
Urodzona w Namibii w roku 1990, Tippi Benjamine Okanti Degre otrzymała swoje imię po Tippi Hedren, aktorce z filmu Hitchcoka pod tytułem „Ptaki”.

Mieszkała ze swymi rodzicami, francuską fotograf dzikiej przyrody Sylvie Robert oraz Alainem Degre; we trójkę aktywnie podróżowali przez Afrykę, przeżywając nietuzinkową i niesamowitą przygodę.
„To było magiczne przeżycie – być wolnym, wśród natury, z naszym dzieckiem” wyjaśnia Sylvie, matka Tippi. „Ta mała dziewczynka miała bardzo dużo szczęścia- urodziła się i do dziesiątego roku wychowywała całkowicie w dziczy. Byliśmy tylko we trójkę, żyjący w dziczy wśród zwierząt i niewielkiej ilości ludzi.”

9248406
Od siadywania na grzbiecie strusia, odpoczywania i leżenia obok młodego lamparta czy jeżdżenia na grzbiecie słonia, te niesamowite zdjęcia pokazują niezwykłą więź i spokój między człowiekiem a bestią.

„Tippi zawsze powtarzała, że każdy jest obdarzony talentem i to był jej szczególny talent.” wyjaśnia Sylvie. „Znała sposób myślenia tych zwierząt. Wierzyła, że zwierzęta są takie jak ona i że są jej przyjaciółmi. Używała swojej wyobraźni aby żyć w tak odmiennych warunkach.”

Korzystając ze swej niewinności i wyobraźni, młoda „Mowgli” zaprzyjaźniła się z jednym z gigantów królestwa zwierząt, afrykańskim słoniem o imieniu Abu.
„W ogóle się nie bała,” mówi Sylvie. „Nie zdawała sobie sprawy z tego, że nie jest tak wielka jak słoń Abu. Patrzyła mu głęboko w oczy i rozmawiała z nim.”

real-life-mowgli-tippi-degre-african-wildlife-thumb640
„Miała półtorej roku, kiedy spotkali się po raz pierwszy, był to wyjątkowy czas.- po prostu cudowny. Na kolejnym ze zdjęć Tippi pozuje z karakalem, wygląda prawie że smutno, ale jest bardzo pewna siebie.”
Jednak niektóre ze zwierząt były tak oczarowane Tippi, że stała się niemal ich nieodzowną częścią.
Jej matka dodaje: „Linda, struś z jednej z odwiedzonych przez nas afrykańskich farm, była tak ostrożna, że prawie nie dało się zrobić zdjęcia jeżdżącej na niej Tippi. Linda tak bardzo bała się o Tippi, że nie chciała się ruszyć.”

Niemniej jednak, pomimo widocznej łatwości i łatwości, z jaką się z sobą kontaktowali, Sylvie i Alain zawsze na pierwszym miejscu stawiali bezpieczeństwo Tippi.

„Nie można po prostu napotkać tych zwierząt i tak się wobec nich zachowywać.” wyjaśnia Sylvie. „Dzikie zwierzęta uciekną od ciebie lub zaatakują, jeśli są wystraszone, ranne lub chronią swoje młode.”

„Na jałowych bądź pół pustynnych ziemiach Afryki Południowej, ludzie mają farmy o wielkości 10 000 lub nawet 20 000 hektarów. Farmerzy często przygarniają osierocone zwierzęta i wychowują je w swoich domach. Niejednokrotnie są one wytresowane lub zwyczajnie przyzwyczajone do obecności człowieka i w ten sposób Tippi mogła przebywać tak blisko nich.”

Tippi-Degre_12
Zdarzały się jednak momenty, kiedy Sylvie i Alain, teraz już rozwiedzeni, musieli zachować szczególną uwagę.

Sylvie: „ Zdjęcie, na którym Tippi pozuje obok młodego lwiątka Mufasy, który ssie jej kciuka, jest wspaniałe. Po roku od zrobienia tego zdjęcia wróciliśmy go odwiedzić i był ogromny. Mufasa podszedł do Tippi i po przyjacielsku otarł o nią swój długi ogon, tak jak zrobiłby to zwykły kot, a ona prawie się nie przewróciła. Po prostu musiałam ją od niego odsunąć- czułam się niespokojna.”

Teraz, w wieku lat 18 i rozpocząwszy studia na kierunku kinematografii na Uniwersytecie Paryskim, Tippi musi zmierzyć się z innym rodzajem dżungli- poważniejszym.

tippi-degre-grown-up-in-wild-world-of-africa
Ale dla Sylvie jej decyzja by zabrać z sobą jej dziecko w afrykańską dzicz była poprawną decyzją- i nie żałuje jej.

„Dla mnie to było coś niesamowitego, ta myśl, że mogę zaoferować to wszystko swojemu dziecku.” powiedziała. „Ponieważ podchodziłam do tego ze spokojem, ponieważ to lubiłam i ponieważ żyliśmy przez sześć lat z surykatkami na pustyni Kalahari przed narodzinami Tippi, wierzyłam że to coś fantastycznego móc zaoferować to wszystko dziecku, w porównaniu do tego co można zaoferować mu żyjąc w mieście, na przykład.”

Tego lata Tippi zdała maturę i przystąpiła do studiów na Sorbonie w Paryżu, gdzie będzie kontynuować dwa poprzednie lata liceum, spędzone na studiach nad kinematografią.

4a5c189773de55f3b773f7c1897ea5f3
Sylvie dodaje: „Tippi myśli o sobie jako Afrykance i chce starać się o namibijski paszport. Chciałaby zostać ambasadorem w Namibii. To jest jak historia Mowgli’ego, z tym wyjątkiem, że historia Tippi jest prawdziwa.”

Źródło: telegraph.co.uk, livehonestly.com, africanbudgetsafaris.com

Opracowała: Gulien