Zmysłowe życie roślin

2

Rośliny nie są wcale tak nieczułymi organizmami, jakby się mogło wydawać. Okazuje się, że roślinę można zniszczyć regularnie jej dotykając, a jej czas kwitnienia można precyzyjnie kontrolować… budząc ją w nocy światłem. Daniel Chamovitz w książce „Zmysłowe życie roślin” pokazuje, jak wiele bodźców ze świata mogą odbierać rośliny.

Dr Chamovitz jest genetykiem, dyrektorem Manna Center for Plant Biosciences na Uniwersytecie w Tel Avivie. W swojej książce opisuje to, jak bodźce ze świata odbierają rośliny. Nie mają one oczu, ale rozpoznają obecność światła, a nawet – jego barwy. Nie mają nosa, ale odczuwać mogą zapachy wydzielane przez siebie i przez inne rośliny. Nie mają skóry jak człowiek, ale mogą reagować na dotyk. Nie mają błędnika, ale potrafią rozpoznać, gdzie jest góra, a gdzie dół. Chamovitz podsumowuje też badania nad tym, czy rośliny odbierają dźwięki – na razie wszystko wskazuje na to, że rośliny są głuche… jak pień.

Autor zdradza m.in. jakie sztuczki stosują hodowcy złocieni, aby sprawić, by kwiaty te – które zwykle kwitną jesienią – pojawiły się wiosną, dokładnie na Dzień Matki. Okazom hodowanym w szklarniach każdej nocy przez całą zimę na kilka minut włącza się światło. „A potem… ciach! Na dwa tygodnie przed Dniem Matki kończymy z nocnym świeceniem i wszystkie rośliny zakwitają jak na zawołanie, gotowe do ścięcia i zawiezienia do kwiaciarni” – opisuje Chamovitz. Wyjaśnia, że roślina nie mierzy długości dnia, lecz długość nieprzerwanego okresu ciemności. Badacz dodaje, że kwiaty reagują jednak na światło o określonym kolorze. Działa na nie nocne błyskanie światłem czerwonym, ale już nie niebieskim ani zielonym. Z kolei światło niebieskie daje roślinie inną informację – roślina wie, w którą stronę powinna się zwrócić, by być dobrze oświetlona.

Autor opisuje też, jak rośliny „węszą”. Przypomina, że niedojrzałe awokado szybko dojrzewa zapakowane do papierowej torby z dojrzałym bananem. Z kolei już starożytni Egipcjanie przecinali kilka fig, by reszta kiści dojrzała szybciej. Farmerzy z Florydy za to zauważyli, że cytrusy dojrzewają szybciej w pomieszczeniach ogrzewanych naftą, ale już nie elektrycznością. Okazuje się, że za zjawiska te odpowiada podobny mechanizm. Dojrzewające owoce wydzielają zapach etylenu (obecnego również w nafcie), a ten jest informacją dla innych owoców, by same również szybciej dojrzewały. Ma to znaczenie ewolucyjne – owoce, które dojrzewają jednocześnie mają większe szanse przyciągnąć swym zapachem zwierzęta, które rozniosą nasiona.

Chamovitz rozwiewa też pewne wątpliwości dotyczące „rozmów między roślinami”. Jakiś czas temu zauważono, że zranione przez szkodnika liście wydzielają zapach, który pomaga sąsiednim roślinom przygotować się na inwazję. Roślina – wyczuwając zapach z uszkodzonego liścia – dostaje sygnał, by zwiększyć produkcję toksycznych dla insektów związków. Chamovitz opisuje jednak, że mechanizm ten wcale nie musi oznaczać, że rośliny specjalnie ostrzegają swoich sąsiadów. Zapach ze zranionego liścia może być raczej sygnałem dla innych liści tej samej rośliny, by przygotowały się na atak. Doświadczenia pokazały, że jeśli okryje się folią uszkodzone i zaatakowane liście danej rośliny, inne jej liście nie przygotują się już na atak. Komunikacja za pomocą zapachu jest więc przede wszystkim „komunikacją wewnętrzną” rośliny. Tę jednak „podsłuchać” mogą również sąsiedzi.

 

PAP – Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Dodaj komentarz