fbpx
Festiwal Wibracje

Ekonomia pączka według Holendrów. Zamiast walczyć z recesją, przystosują się do nowej rzeczywistości

W dobie pandemii koronawirusa większość państw obawia się gospodarczej recesji. Ale nie wszyscy poddali się pesymistycznemu myśleniu. Holandia jako jeden z pierwszych europejskich krajów podejmuje konkretne kroki, które mają wspomóc mieszkańców w przejściu przez trudny okres. Rządzący i ekonomiści już teraz przygotowują się na przyszłość. Ich zdaniem należy przede wszystkim zmienić sposób myślenia o świecie i dostosować się do niego w sposób holistyczny – biorąc pod uwagę potrzeby nie tylko ludzi, ale również planety.

Ekonomia pączka

Holendrzy stawiają na nową strategię zrównoważonego ekorozwoju, nazwanej już jakiś czas temu „ekonomią pączka” (doughnut economics). Amsterdam, chcąc zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom, postanowiło z pomocą brytyjskiej ekonomistki Kate Raworth z oksfordzkiego Environmental Change Institute opracować nowatorski plan odbudowy po gospodarczym niżu. Stolica Holandii zamierza pogodzić interesy ludzi i planety, dbając o rozwój, dostatek i równość w społeczeństwie przy jednoczesnym zaangażowaniu w ochronę naturalnych ekosystemów i zasobów Ziemi.

– Myślę, że może to pomóc nam przezwyciężyć skutki kryzysu – stwierdziła Kate Raworth po tym, jak walczący z pandemią koronawirusa urząd miasta oficjalnie ogłosił dokument „The Amsterdam City Doughnut” jako punkt wyjścia dla kierunku swojej długoterminowej polityki i wizji rozwoju.

Nad realizacją założeń projektu czuwać będzie Amsterdam Donut Coalition, złożona z samorządowców, naukowców i aktywnych działaczy na rzecz miasta, ekologii i dobra społecznego.

Ekonomia pączka opiera się na odrzuceniu dotychczasowego wyobrażenia o dobrobycie, możliwym do osiągnięcia wyłącznie dzięki nieustannemu wzrostowi gospodarczemu i działaniom podporządkowanym prawom popytu i podaży. Pomysłodawczynią tej koncepcji jest właśnie Kate Raworth, autorka książki „Doughnut Economics: Seven Ways to Think Like a 21st-Century Economist”. Jej zdaniem  globalna gospodarka może dobrze prosperować, również wtedy gdy oprze się ją na fundamentach społecznych, mieszczących się w ramach pułapów ekologicznych.

Co ma pączek do wiatraka?

Pączek żadnemu z nas nie przywodzi na myśl ekologii czy zdrowia. Skąd zatem nazwa? Otóż okrągły diagram przypominający kształtem pączka z otworem w środku, ma oznaczać próbę pogodzenia podstawowych potrzeb społecznych z potrzebami planety. Wewnętrzny pierścień wyznacza minimum niezbędne dla ludzi do prowadzenia dobrego i bezpiecznego życia. Są to: pożywienie, czysta woda, dach nad głową, odpowiednie warunki sanitarne, edukacja, opieka zdrowotna, a także równość płci, sprawiedliwość społeczna oraz głos polityczny.

Z kolei zewnętrzną część ekonomicznego ciastka tworzą bariery ekologiczne, których ludzkość  nie powinna przekraczać, czyli: zmiany klimatyczne, zanieczyszczenie powietrza, utrata bioróżnorodności i zakwaszenie oceanów.

  • Gospodarka to dynamiczny system, podlegający ciągłym przekształceniom – nie mamy tu do czynienia ze stałymi prawami, lecz ze sposobem zaprojektowania. W XXI wieku jej szkieletem powinna być kwestia regeneracji ekosystemów – tak, aby nasze zużycie materiałów czy energii odbywało się w ramach cykli ekosystemowych oraz w obrębie wyznaczanych przez nie granic – mówiła Kate Raworth w 2019 r. w wywiadzie dla „Krytyki Politycznej”.

Ekologia i ekonomia w jednym

Idąc tym tropem, Amsterdam jako jedno z pierwszych miast w Holandii zamierza wpleść koncepcję „ekonomii pączka” w życie i zapewnić swoim mieszkańcom dobre pod względem ekonomicznym warunki do życia z całkowitym poszanowaniem zasad ekologii.

W tym celu rządzący chcą się skoncentrować na czterech obszarach: lokalno-społecznym (np. zapewnienie dobrej i bezpłatnej opieki medycznej mieszkańcom), globalno-społecznym (np. import produktów pozyskanych etycznie), lokalno-ekologicznym (np. inwestycja w „zieloną” infrastrukturę miejską) i globalno-ekologicznym (np. wyzerowanie emisji gazów cieplarnianych).

Przypomnijmy, że to nie są nowe założenia. Już od ponad dziesięciu lat Holandia pracuje nad realizacją tzw. circular economy, czyli ekonomii działającej w obiegu zamkniętym. Amsterdam jak i cała Holandia, dąży do tego, żeby łańcuch wytwarzania dóbr i usług nie tyle korzystał z recyklingu, co minimalizował generowanie odpadów niemal do zera, tak jak dzieje się to w naturze. Zdaniem ekonomistów i ekologów to jedyna szansa na przetrwanie. Ich zdaniem, nie będzie już normalności po czasie pandemii. Zamiast walczyć z rzeczywistością, Holendrzy udowadniają, że przystosowanie się do zmian może rozwiązać większość problemów,  z którymi będziemy mierzyć się w najbliższej przyszłości.  Ich zdaniem, pandemia wymusza przestawienie się z myślenia indywidualnego na ekologiczne. Tylko to pozwoli przetrwać kolejnym pokoleniom i funkcjonować w zdrowy sposób.

Opracowanie: Kamila Gulbicka
Źródło: krytykapolityczna.pl

 

 

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz