Cud zwyczajności, pielęgnowany na co dzień

Rodzic, którego w dzieciństwie pozbawiono możliwości doświadczania zwyczajności, nie będzie w stanie tolerować jej u własnego dziecka. Takie dziecko będzie dorastało pod ciągłym przymusem bycia kimś niezwykłym, za co zapłaci ceną utraty autentyczności. Czy zatem możemy cieszyć się zwyczajnością dziecka i nie wywierać na niego nieustannej presji? Czy potrafimy docenić cud jego zwyczajności? Czy potrafimy dostrzec wyjątkowość w jego przeciętności?

Słyszę nieraz od rodziców – Ale przecież my chcemy dać dziecku szansę na zdobycie wszystkiego co najlepsze. Czy jest w tym coś złego? Dlaczego nie powinniśmy wysyłać go na lekcje baletu, tenisa czy pływania? Oczywiście nie popieram tego, aby rodzice ograniczali w dziecku pragnienie rozwoju czy ekspresję wyrażania się. Sprzyjanie rozwojowi, to sposób na uszanowanie jego istoty. Podkreślam tylko, jak ważne jest, byśmy pomagali dzieciom zrozumieć, że ich poczucie własnej wartości nie opiera się na zewnętrznych atrybutach czy osiągnięciach.

Choć to naturalne, że chcemy, aby dzieci wyróżniały się czymś wśród rówieśników, zwróćmy uwagę, by nie odbywało się to kosztem utraty cudu ich zwyczajności. Kiedy odrzucamy zwyczajność i prostotę naszych dzieci, uczymy je, że tylko to, co wielkie i kolorowe jest godne zauważenia, a przez to one, w przyszłości, wciąż będą gonić za tym „więcej” i „lepiej”.

Z drugiej strony, kiedy wpajamy dzieciom, że warto doceniać zwyczajność, one uczą się zanurzać w życie samo w sobie. Doceniają swoje ciało, umysł, przyjemność jaka płynie z podzielenia się uśmiechem, czy przywilej nawiązywania relacji z innymi. Wszystko zaczyna się od tego, co my jako rodzice nauczymy je doceniać i szanować.

Sugeruję, aby często zwracać dzieciom (I SOBIE) uwagę na następujące, zupełnie zwyczajne chwile:

Dotyk naszej skóry, kiedy trzymamy się za ręce.

Cisza o poranku, kiedy budzimy się jako pierwsi.

Ciepły strumień wody, kiedy bierzemy prysznic.

Zapach upranych rzeczy, kiedy wkładamy je do szafy.

Bycie razem przy wspólnym posiłku.

Blask światła zachodzącego słońca.

Spokój księżyca, kiedy kładziemy się spać i gasimy światła.

To, jak dziecko trzyma ołówek, którym pisze.

Ekscytacja, kiedy bierzemy do ręki nową książkę.

Smak naszych ulubionych potraw.

Cud każdego żywiołu w naturze.

Radość, gdy nocuje u nas przyjaciel.

Dreszczyk ekscytacji, kiedy jemy pierwsze lody na wiosnę.

Szelest jesiennych liści pod stopami.

Ostrość mroźnego powietrza zimą.

Zapach świeżego chleba, gdy przechodzimy obok piekarni.

Niezliczone tajemnice książek w murach biblioteki.

Radość ze znalezienia grosza na ulicy.

Kiedy dzieci uczą się doceniać i szanować takie proste chwile, znika szalona pogoń za tym, co krzykliwe i pełne pozornego blasku. Wyrastają na dorosłych, którzy są w stanie skupić uwagę na tym, co mają przed sobą, zamiast na tym, czego nie ma. Wolne od oczekiwań, cieszą się swoją zwyczajnością i sięgają po pragnienia, wypływające z ich wnętrza.

FRAGMENT POCHODZI Z KSIĄŻKI DR SHEFALI TSABARY – „ŚWIADOMI RODZICE”. ZNAJDZIESZ JĄ: TU

 


One thought on “Cud zwyczajności, pielęgnowany na co dzień

Dodaj komentarz