Droga do przebudzenia

1

Nie tylko lekarze mogą nieść pomoc drugiej osobie w cierpieniu. Przykład dra Kosendiaka z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu pokazuje, że może to zrobić każdy – wystarczy tylko chcieć.

 „Witam serdecznie. Na wstępie od razu zaznaczę, że nie spotkaliśmy się nigdy, przynajmniej nie świadomie. Czytałem o Panu w gazecie RW. Mam brata, który obecnie jest w śpiączce 9 miesiąc. Otóż chciałbym nawiązać z Panem kontakt, najlepiej telefoniczny, bo tak by było prościej, abym wyjaśnił, o co mi chodzi.”

Taką wiadomość 10 czerwca otrzymał dr Aureliusz Kosendiak, pracownik Zakładu Organizacji i Zarządzania UMW.

Dr Kosendiak zadzwonił od razu. Okazało się, że Tomek miał przykry wypadek, 9 miesięcy temu szerszeń użądlił go w głowę.  Niestety nie wiedział, że jest uczulony na jad i dostał wstrząsu anafilaktycznego. Komplikacje spowodowały, że Tomek zapadł w śpiączkę i od 10 miesięcy nie może realizować, tego co najbardziej kocha- biegać i w przyszłości przygotowywać się do spełnienia swojego marzenia – uczestnictwa w triatlonie.       

„Od razu w mojej głowie zaczęły mnożyć się myśli- co zrobić, jak zadziałać? Dlaczego tak się stało? Dlaczego obcy ludzie odezwali się akurat do mnie? Było to dla mnie dużym zaskoczeniem, ale wpadłem na pewien pomysł. Oznajmiłem bratu Tomka, co zamierzam zrobić. W słuchawce zapadła dłuższa cisza, ale w końcu mój pomysł został zaaprobowany” – mówi dr Kosendiak.

10 sierpnia 2014 r. dr Aurelisz Kosendiak rozpoczął realizację swojego planu – wyruszył do Gdańska, rodzinnego miasta Tomka. Pokonał na rowerze 450 km.         

„Nie  szukałem wymówek, że nie mam czasu, że nie chce mi się, nie zastanawiałem się, czy to ma sens. Po prostu wsiadłem na rower i pojechałem. Podróż była ciężka, pokonywałem wiele przeciwności: anomalie pogodowe, noc, brak snu, zmęczenie i wiele innych, ale cel miałem jeden – spotkać się z Tomkiem. W Gdańsku poznałem Tomka i jego rodzinę. Mówiłem do niego, opowiadałem o motywacji i o tym, że nie może się poddać. Zostawiłem mu swój medal z zawodów Ironman Klagenfurt, który ma mu pomóc w budowaniu chęci powrotu do funkcjonowania. Uznałem, że w życiu są ważniejsze rzeczy, niż zawody, poprawianie wyników itp. Tu chodzi o ludzkie życie. Mam w zanadrzu jeszcze parę pomysłów, żeby stymulować Tomka do wstania z łóżka, bo to jest ogromne wyzwanie, przede wszystkim dla niego samego. Myślę, że się uda, bo cele muszą być ambitne, a ich wartość mobilizuje do działania. Dla rodziny Tomka tą wartością jest jego życie. Po tym, co zobaczyłem i przeżyłem w Gdańsku, staram się pomóc tej rodzinie, bo przecież mogło to dotknąć każdego z Nas. Jednym ze sposobów jest pomoc finansowa na drogą rehabilitację dla Tomka. Myślę, że możemy wiele razem zrobić. Każdy przecież ma w sobie Iromana, chodzi tylko o to, aby go w sobie obudzić. Możliwości jest bardzo wiele, wszystko zależy od Nas i naszego nastawienia” – wspomina dr Koseniak            

Dodaje także: „Jestem otwarty na Państwa propozycje zorganizowania pomocy dla Tomka. Im więcej ludzi zaangażuje się w tę inicjatywę, tym większe szanse na powrót tego chłopca do aktywnego życia z możliwością spełnienia marzeń”.


Kontakt do dr. Aureliusza Kosendiaka:
https://www.facebook.com/aureliusz.kosendiak
aureliusz.kosendiak@umed.wroc.pl
Wydział Nauk o Zdrowiu, Zakład Organizacji i Zarządzania
Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu

Źródło: www.focus.pl

Dodaj komentarz