Prawie 20 lat temu lekarze twierdzili, że jeden z tych biegaczy już nigdy nie będzie uprawiał sportu. Ale się mylili.

W sieci prawdziwą furorę robi bieg na 60 metrów podczas halowych zawodów lekkoatletycznych w USA, w którym zmierzyli się 92-letni Dixon Hemphill i siedem lat starszy Orville Rogers. Panowie przez praktycznie cały dystans szli “łeb w łeb”. Zwycięzcę musiała wyłonić fotokomórka.

Ostatecznie lepszy o pół sekundy okazał się Rogers (czas: 18 sek.). Ale jego przeciwnik nie załamuje rąk. W rozmowie z mediami Hemphill zapowiedział, że zrewanżuje się na lipcowych mistrzostwach na otwartym stadionie w Baton Rouge. – Uwielbiam sportową rywalizację – przyznał.

 

Hemphill zaledwie kilka dni temu zalogował się po raz pierwszy na Facebooku. Nie zdawał sobie sprawy, że dzięki nagraniu z ostatniego wyścigu stał się popularny. – Pisało do mnie wiele ludzi. To były miłe komentarze – powiedział na łamach “The Washington Post”.

92-latek bierze udział w lokalnych zawodach w Waszyngtonie od ponad pół wieku. To nie lada wyczyn przede wszystkim po tym, co przeżył w 1999 roku. Hemphill miał poważny wypadek motocyklowy, w którym połamał żebra i miednicę oraz doznał odmy płucnej. Lekarze twierdzili, że nie wróci już do sportu, ale grubo się mylili.

Amerykański weteran wojenny ćwiczy z trenerem personalnym trzy razy w tygodniu na bieżni w George Mason University. Stosuje również ścisłą dietę pozbawioną mięsa. Jego cel? – Chcę być jeszcze szybszy. Mój trening nie został zakończony.

 

Czytaj więcej na: sportowefakty.wp.pl


Dodaj komentarz