W Wielkiej Brytanii Polak uratował z pożaru pięcioosobową rodzinę

Bartosz Bogusz został okrzyknięty bohaterem po tym, jak w brytyjskim Reading uratował z płonącego domu pięcioosobową rodzinę. Pochodzący z Lublina mężczyzna ruszył z pomocą swoim sąsiadom.

Bogusz w rozmowie z “Dziennikiem Wschodnim” opowiedział, że po godz. 23 usłyszał alarm przeciwpożarowy. – W pierwszej chwili pomyślałem, że to fałszywy alarm, ponieważ zdarzają się takie sytuacje, że np. przez zapalonego papierosa syrena się uruchomi. Później jednak usłyszałem krzyki. Dobiegały zza ściany. Kiedy wyjrzałem przez okno poczułem dym. Był bardzo gryzący. Zobaczyłem też naszą sąsiadkę – relacjonował mężczyzna.

33-letni Lublinianin poprosił przyjaciółkę o wezwanie straży pożarnej, a sam pobiegł do domu sąsiadów. Sąsiadce powiedział, że nie ma żadnej drabiny, ale będzie łapał po kolei jej dzieci, które ta ma wyrzucać przez okno. Kobieta początkowo się wahała, ale w końcu przekazała najmłodsze, 6-miesięczne dziecko Boguszowi. Ten podał niemowlę przyjaciółce i dalej łapał przekazywane przez okno dzieci. Wiedział, że sąsiadki nie będzie w stanie pochwycić, więc przyniósł dwie ogrodowe pufy, na które kobieta skoczyła.

O postawie Bogusza dowiedzieli się lokalni dziennikarze, a artykuł o jego bohaterskiej postawie pojawił się m.in. na łamach „The Sun”. Sąsiadka osobiście podziękowała Polakowi. Kobieta z czwórką dzieci trafiła do szpitala na rutynowe badania, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Mężczyzna powiedział dziennikarce “The Sun”, ze to nie było żadne bohaterstwo, ponieważ pomaganie innym jest normalną ludzką rzeczą…

 

Czytaj więcej na: wprost.pl

Dodaj komentarz